3. Urzekający Strumień Słów

„A teraz z drogi! Oto z wielkim szumem
Nadchodzi Narew cała upowita—
Narew tak dumna, że gdy Wisłę wita
Zarzuca ciemny fałd opony swojej
Na modrą suknię, co spływa z królowej”
J.Łuszczewska: Rzeki wpadające do Wisły

 Rzucam się dziś wirtualnie w potok wartko płynących słów z polskich obszarów zalewowych, bo polskie rzeki całkowicie urzekły mnie ich słownictwem, bulgoczącym niezwykłością. Poetka Deotyma (Jadwiga Łuszczewska 1834-1908) uwieczniła w swoim wierszu 16 dopływów Wisły, z których cytuję tutaj Narew, bo to unikat – jedyna warkoczowa rzeka w Europie i jedna z trzech na całej kuli ziemskiej. Warkoczowa, drodzy Czytelnicy, to ładna polska nazwa, lepsza niż naukowo brzmiąca rzeka anastomozująca czyli taka, która z lotu ptaka wygląda zlekka nerwicowo, bo przypomina unerwienie dużego liścia albo sieć skomplikowanych powiązań a la internet. W takiej rzece woda w granicach łożyska płynie labiryntowo wieloma korytami, które splatają i rozplatają się jak kosy blondynki, tworząc piaszczyste ławice, starorzecza, szuwary i zakola, nad którymi fruwają szulaki (jastrzębie) i klekotuny (bociany) w poszukiwaniu licznych smakołyków. Łożysko nie jest , na szczęście, dosłownym przekładem angielskiego „river-bed” (rzeczne łóżko) i ma kilka intrygujących znaczeń takich jak np „miejsce, w którym wyrasta paznokieć”. Czyżby odnogi rzeki miały niewidzialne paluchy z paznokciami? Z bliżej nieokreślonych powodów te właśnie odnogi Narwi pojawiają się dość często w opisach Pułtuska -starego miasteczka, którego nazwa nie jest błędem ortograficznym, nawet jeśli palce kogoś świerzbią aby poprawić ją na PółTusk. Miasto wzięło swoją nazwę od rzeczki Pełty i jego oryginalną nazwą był Połtowsk albo w łacińskiej wersji Jana Długosza – Polthowsko. Sto lat temu poeta i pisarz, Wiktor Gomulicki w swoich  „Wspomnienia niebieskiego mundurka” dostrzegł, że : „Narew, dwiema odnogami, niby dwojgiem ramion, do uścisku wyciągniętych, opasuje i oplata miasteczko.” Te odnogi jako ramiona musiały pozostawić głęboki ślad w podświadomości innych wielbicieli Pułtuska, bo na jednej stronie webowej zadrgała bardziej sentymentalna nuta:  „Uroku temu pięknemu miasteczku dodaje rzeka Narew, która jak troskliwa matka otacza swymi ramionami odnóg najstarszą część grodu położonego na wyspie„. Ten niezręczny zlepek „ramion odnóg troskliwej matki” jest niezbitym dowodem jakie trudności sprawia moim rodakom przymus wsadzenia obrazu matki-Polki, nawet tam gdzie jest ona metaforyczną rzeką. Problemem piszącego to liryczne zdanie była właśnie odnoga, bo zorientował się w porę, że troskliwa matka nie potrafi chyba otaczać Pułtuska swymi odnogami. Chyba, że jest akrobatką i stoi na rękach. Moja wyobraźnia cofnęła się w popłochu przed wizją innych rzecznych matek, gdy zerknąłem na urzekające nazwy dopływów Narwii: Czeczotka, Gać, Niewodnica, Pisa, Rządza, Ślina, Supraśl, Szkwa i Wymakracz . Moje serce zangliczałego tułacza rozrzewnia się, gdy patrzę na te cuda ojczyźnianej mowy. W dalszych wędrówkach po zakolach urokliwej Narwii, uszczknąłem kilka innych okazów rzecznej mowy do mojego albumu słowoluba. Pierwszym skojarzeniem na widok „starorzecza” była zawartość mojej szafy, gdzie wisi wiele starych rzeczy, bo nowych garniturów nie warto kupować na stare lata. Starorzecze jednak to porzucone ciuchy rzeki, a w języku rzekoznawców to ” opuszczona część dawnego meandra, oddzielona od rzeki wskutek wyprostowania jej koryta”. Narew meandruje zakolisto czyli wije się jak starogreckie ornamenty. Mało spotykanym znaczeniem meandrów jest także forma wierszy, które wprowadził do polskiej poezji Felicjan Faleński, zapomniany poeta-„parnasista” z okresu pozytywizmu. Spokrewniona ze starorzeczem  „łacha” brzmi jak obelga, bo kojarzy się nieubłaganie z łachmytą i łachudrą, ale w nazewnictwie rzeki to takie zapomniane i wysychające koryto, często pokryte zaroślami, gdzie można się nawet bezpiecznie wykąpać. Woda ze zlewni odpływa, aby zasilać rzekę, którą ciek (bardziej eleganckie słowo niż koryto dla świń) prowadzi w dół, z prądem. Ta wodna droga, którą znali nasi praojcowie, jest niewyczerpanym źródłem metafor i porównań, bo kojarzy się z życiem, czasem, pieniędzmi i wszystkim co płynie jak nurt warkoczowej Narwii.
Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim w piątek, 10 czerwca 2011
© Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone

Reklamy

Tagi:

Komentarze 4 to “3. Urzekający Strumień Słów”

  1. signe Says:

    dzięki:) będę tutaj czytać. teraz dobranoc:)

  2. stefan Says:

    signe, dobrej nocy bezpiorunowej, bezbużowej, a rano może z tęczą. Tu i tam pewnie usłyszych echa Uroczyska, bo w nim chowam moje znaleziska. 🙂

  3. signe Says:

    tak, były niektóre zakola:)

  4. stefan Says:

    signe, muszę jakoś uporządkować moją chmurę tagów, bo się pogubię w czym co gdzie, jak i kiedy 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: