4.Kropla Digitalis w Naparstku

Bez tej miłości można żyć,
mieć serce suche jak orzeszek,
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie uwić,
o blasku próchna mówić „dnieje”,
o blasku słońca nic nie mówić…
W.Szymborska: Gawęda o miłości ziemi ojczyste

Czytając ten wiersz wpadłem w niemy podziw nad kobiecą intuicją. Naparstek! Tylko kobieta mogła mieć zakodowany w podświadomości wizerunek tego banalnego ochraniacza prst (czeskie palce), broniącego ich przed kłutliwą igłą, niezbędną do przyszywania oberwanych guzików, ale przeciskającą się trudem przez gruby materiał. Tylko poetka wiedziała jak  połączyć słowo naparstek z sercem, którego dolegliwości od wieków leczy trujący, ale piękny kwiat naparstnicy (Digitalis purpurea). Tylko noblistka potrafiła dostrzec naparstek jako malutką miarę do mierzenia losu. W trzech liniach wiersza Wisława Szymborska skondensowała, świadomie lub podświadomie, znaczenia i misterne powiązania między pomarszczonym kapturkiem na palec, ziołem na serce i tycim kieliszkiem do picia tyle piwa co kot napłakał. Naparstek fascynował mnie od dawna jako jedyne z dwóch polskich słów w którym, jak mucha w bursztynie, tkwi czeski prst-palec.Drugim takim słowem jest pierścień (cz.prsten). W pobliżu mojej sadyby, w pięknym Parku Regenta, pojawił się właśnie ten przedziwny, roślinny supermarket purpurowych kapturków na paluchy nieznanych istot, który nazywamy naparstnicą – a po angielsku „rękawiczką lisa” (foxglove). Wystarczy widok tych pięknych kwiatów na wysokiej łodydze, aby skusić ciekawskich do wsadzenia prsta w ich kielich. Wsadzić można, ale nie radzę oblizywać go po wyjęciu, bo naparstnica, głównie jej duże liście, truje bezlitośnie, ale jest także dawczynią cennych leków na serce, raka, podagrę i wiele innych dolegliwości. Ten lek to digitalis (łac.palec), odkryty przypadkowo przez Williama Witheringa, angielskiego lekarza XVIII wieku. Jego pacjent, któremu doktór postawił diagnozę rychłej śmierci z niewydolności serca, wyleczył się po wizycie do starej zielarki. Zaintrygowany tym „cudem” Withering przeszukał torbę znachorki i znalazł liście naparstnicy, które poddał szczegółowym, wieloletnim badaniom, bo był także chemikiem, biologiem, geologiem i należał do Księżycowego Stowarzyszenia (Lunar Society), których członkowie nosili dumnie miano Lunatyków. Wyniki swoich badań opublikował w 1785 i jego praca jest do dziś uważana za przełomowe wydarzenie w literaturze medycznej epoki Oświecenia. „Rękawiczka lisa” wywodzi swą nazwę od legendy o wiedźmie, która dała lisowi kwiaty digitalis w prezencie, aby mógł podkradać się bezszelestnie do kurników. W Irlandii naparstnica nosi złowrogą nazwę „naparstka umarlaków”, niewątpliwie jako ostrzeżenie znachorskie dla zielarskich niewiedzątek. Przedawkowanie liściowymi glikozydami to gra w pokera z kostuchą, która wygrywa częściej niż jej przeciwnicy. Purpurowe kielichy naparstnicy są spiralnie uformowane i każdy z nich jest dokładnie dopasowany do rozmiarów jedynego owada z koncesją na zapylanie, jakim jest puszysty trzmiel. Naukowcy odkryli, że plamki i kropki w kielichach naparstnicy to światełka, dla nas niewidoczne, bo błyszczą poza promienami fioletowymi. Trzmiele to krótkowidze, ale mają takie ślepka, którymi potrafią ujrzeć te ultra-fioletowe sygnały we wnętrzu kielichów, obiecujące nektar wzamian za przenoszenie pyłku z kwiatka na kwiatek. Każdy kielich ma inny wzór co z pewnością  jest albo reklamą różnych gatunków nektaru albo instrukcjami dla zapylacza w języku elfów,  jakich usług oczekuje dany kielich.  Inne owady nie mogą korzystać z nektaru, bo kielich jest także uzbrojony we włoski, które bronią dostępu do wnętrza trzmielowej knajpy. Najdroższa naparstnica znalazła się dawno temu na portrecie doktora Gacheta, którego twórcą był Vincent van Gogh, genialny holenderski malarz postimpresjonizmu. Ten słynny portret wędrował po świecie,aż wreszcie znalazł się w rękach Japończyka, który kupił go za 82 mil.dolarów. Dalsze jego losy są okryte tajemnicą.
Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim piątek, 17 czerwca 2011.
© Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone

Reklamy

Tagi:

Komentarze 4 to “4.Kropla Digitalis w Naparstku”

  1. signe Says:

    ile tu tego!!! naparstnica Szymborska, Van Gogh w rękach Japończyka, w rękawiczkach lisa, a ja należę do niewiedzątek…
    to jest bardzo elektryzujące w czytaniu:)

  2. stefan Says:

    signe, to mnie trochę martwi, czy moje londyńskie czytelniczki dają sobie radę z tym nawałem informacji hehe
    Ale niech się Naczelny z tym boryka 🙂

  3. signe Says:

    ten nawał się nie zwala, on się jakoś niepostrzeżenie fkręca, jedno wynika z drugiego, a pierwsze można swobodnie zapomnieć, gdy się jest przy trzecim, bo nic tu nie jest osobno, to są łańcuchy, obawiam się, ze to jest coś, co się kojarzy i wykroisz o tym stroniczkę z niczego czyli z głowy:)

  4. stefan Says:

    signe, bardzo trafnie to określiłaś, bo ja piszę nie wiedząc nawet jak to się dzieje czyli po prostu plotę trzy po trzy jak warkocze. Prosto z głowy chociaż mam tylko siwe kudły, bo na hipisowskie warkocze jestem za stary. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: