10. Gruszki w Popiele

„Z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga
Pąjdź. pójdź, bajkę ci opowiem, bajka będzie dłu-uga.”
J:Porazińska: W Wojtusiowej Izbie

Moja dzisiejsza bajka nie będzie długa, bo jest  trzymana w ryzach redaktorskich , których iskra mruga „bądź zwięzły i nie zasypiaj gruszek w popiele.” Ilekroć słyszę to porzekadło, widzę oczyma wyobraźni ten „popielnik” pod rusztem płomiennego pieca, kilka dużych gruszek z pobliskiej wierzby w gorących objęciach popiołu, a przed piecem siedzi na zydlu stara babcia. Obezwładniona ciepłem i długim, pracowitym dniem, staruszka zapada w drzemkę i w ten sposób zasypia gruszki w popiele. W epoce centralnie ogrzewanej chałupy z mikrofalówką i folią aluminiową do owijania w nią twardych gruszek, młodsze pokolenia Polaków odruchowo poprawiają „zasypiaj” na „zasypuj”. Niektórzy nawet nie zasypiają gruszek poprawnej polszczyzny w popiołach niedbałych euro-bełkotów i piszą listy, pełne oburzenia, do  znanych polskich językoznawców takich jak prof Miodek, żądając aby oficjalnie poprawił to błędne i gramatycznie fatalne „zasypianie”. Pozwolę sobie przytoczyć tutaj jeden fragment jego odpowiedzi:” Pozorna absurdalność owego wyrażenia klaruje się, gdy pogrzebiemy w historii języka polskiego. Dzięki tej podróży w czasie możemy się dowiedzieć, że słowo „zasypiać” znaczyło kiedyś: „śpiąc, nie załatwić czegoś”. Teraz już widać logiczność frazeologizmu.” Logiczność frazeologiczna nie zrobiła widocznie wielkiego wrażenia na zwolennikach „zasypywania gruszek”, którzy mają 144,000 stron webowych z tą wersją frazy w porównaniu z 77,000 internautów popierających „zasypianie”. Jeden internaut wyznał, że jest całkowicie zdezorientowany: „Gruszki się w popiele „zasypia” i małe dziecko „zasypia” i bądź tu człowieku mądry jak jest  poprawnie. Biez pal litra nie rozbierjosz. :))” Sięgam po Słownik PWN i dowiaduję się, że „nie zasypiać gruszek w popiele” znaczy „nie zaniedbywać spraw nie cierpiących zwłoki„. Oderwany od codziennej mowy polskiej mózg pustelnika z londyńskiej Maripozy boryka się z tym podwójnym negatywem i otwiera jamę ustną w podziwie nad metamorfozą wiejskich gruszek w biznesowe „sprawy nie ciepiące zwłoki”. Dbać, zadbać, zaniedbać budzą nagłą niepewność, czy nie popełniłem niedbalstwa w moim zrozumieniu naszej pięknej mowy albo, co gorzej, dbałem o nią  przez wiele lat jak pies o piątą nogę. Tutaj warto sięgnąć do synonimów „dbania”, bo tam jest mało dziś używane słowo „piecza”, które wykiełkowało ze staro-cerkiewno-słowiańskiego(s-c-s) „peczą –piec”, a to miało także znaczenie „troszczenia się”. Dla naszych przodków pieczenie wymagało pieczy nad tym co się piekło w ogniu, na rożnie lub w gorącym popiele. Spalone na węgiel mięso upolowanej zwierzyny znaczyło głodowanie aż do następnego polowania i ta konieczność czuwania nad jaskiniowym „grillem” zakodowała się do dziś w porzekadle o zasypianiu gruszek. Słowo „sprawa” zawsze budzi we mnie odruchową niechęć, bo kojarzy mi się z biurokracją, polityką, nieczystymi machlojkami i ostrzem noża wymagającym bezzwłocznych decyzji. Ale czy odwlekanie może wywołać w „sprawie” takie gwałtowne emocje jak „nie cierpienie”? Jakże łatwo jest zapomnieć, że każda bezduszna „sprawa” to tylko przyczepa do żywej osoby, jak np wierzyciel, który „nie cierpi” gdy dłużnik zasypia termin płacenia kolejnej raty należnych mu pieniędzy. W tym wypadku winę ponosi dwuznaczność słowa „cierpieć”, którego pierwotne znaczenie:”cierpnięcie, drętwota” rozdwoiło się na „cierpki – gorzki” i „cierpienie – ból” albo mniej tragiczne „ubolewanie”. Czasem cierpienie wywołuje z lasu semantycznego wilka w postaci przeczącego „nie cierpię” jak np ja cierpię słysząc hałas zwany „ciężkim metalem” (heavy metal), bo nie cierpię tego rodzaju muzyki.” Innymi słowy, w naszym cudownym, a czasami cudacznym języku, potrafimy równocześnie cierpieć i nie cierpieć. Nie mamy się czym chwalić, bo Anglicy też tak potrafią: ” I suffer when I am listening to heavy metal pop which I can’t suffer”. W definicji „zasypianych gruszek, ludzkie sprawy nie cierpią zwłoki, co mi się niefortunnie kojarzy ze zwłokami i  martwi mnie, że wystawiam moich Czytelników na próbę cierpliwości” tą gędźbą o zaspanych gruszkach polszczyzny.
Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim piątek, 29 lipca 2011© Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone

Reklamy

Tagi:

Komentarze 4 to “10. Gruszki w Popiele”

  1. signe Says:

    lubię te podwójne przeczenia, lubię się w tym gubić!
    gruszki zasypiające w popiele wytłumaczyłeś wspaniale, ja rozumiałam po dziecinnemu, bo sam popiół to zjawisko magiczne, ale stara babcia, która zasypiając zasypia tym samym gruszki, to bardzo piękne!!!
    a jeszcze jest niecierpek, taki kwiat, czy można go nie cierpieć? nie można, bo to kwiat:)

  2. stefan Says:

    signe, czy aby cierpieć cierpienie trzeba być cierpiętliwym?
    śpiące gruszki śnią o śniętych rybach, a zmęczona babcia (Dziennik zilustrował felieton taką śpiącą babcią) śni o gruszkach na wierzbie, które są bezsennie bezcenne.
    Skąd Ty wytrzasnęłas tego niecierpka 😮 to piękna nazwa, te kwiaty powinny stać w wazonach przy pacjentach. 😉

  3. signe Says:

    niecierpek śliczny, miałam niecierpka:) dobranoc, u mnie 22.12, co się tu okaże?

  4. stefan Says:

    signe, znam tego nieicierpka i lubiłem prowokować nasienne wybuchym bo ona ma nieżłą sprężynkę Po angielsku to też „niecierpliwy” Na twoim komencie 21.13 a teraz u mnie 21.25 i czas na kompieł Dobranoc 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: