11. Przesadzajmy Bez Ogródek

Nie zżyje z ludźmi, kto się chce o wszystkim badać,
Kto skrzętny, i językiem nie umie ten władać.
A język najszkodliwsza sztuka u człowieka.
S. Szymonowicz: Sielanka trzecia

 Drżałem jak osika targana porywistym wiatrem w obawie, że czujni redaktorzy Dziennika poprawią ten tytuł na „Przesadzajmy Bez do Ogródka”. Jako gorliwy ogrodnik doniczkowy jestem często zmuszony do przesadzania moich delikatnych begonii, ale to nie znaczy że wpadam w przesadę, która jest rzekomo jedną z charakterystycznych cech polszczyzny. Boy Żeleński, świetny przedwojenny tłumacz, fraszkopis i żongler słowami, napisał kiedyś felieton o „Dewaluacji i Waloryzacji Języka”, w którym dał kilka przykładów przesady w polszczyźnie („sto razy ci mówiłem, szaleję za szarlotką, ręce sobie po łokcie urobiłem” itp). Wyjaśnił jednak, że „język wciąż dąży do tego aby uzdrawiać swoje finanse, wciąż przetapia swoją monetę, stempluje ją na nowo i daje jej nowy kurs. Jeśli nigdy może nie rozstaje się z przesadą, to zmienia wciąż  formy tej przesady, jej emocjonalny ton. Od  czasu do czasu odbywa się  „wielkie pranie” języka: powrót do prostoty.” Nie wiem jak dziś jest w Polsce z tym powrotem do prostoty, ale dostrzegam obecność prostactwa w mowie i piśmie, które panoszy się wśród Polaków jak nigdy przedtem. Ktoś pewnie odpowie, że to nic nowego, bo tak było zawsze i tutaj mamy dwa słowa z pola przesadzeń , które  przylatują na usta jak natrętne muchy. Jak każdy wie, nikt nie potrafi dać sobie z nimi rady – i znowu dwie natrętne przesady. Każdy to wszyscy prócz nas, a nikt to tylko my. Zabawnie nadużywanym w polszczyźnie jest także przysłówek „dosłownie”. Tutaj jeden ze znanych piłkarzy zwierza się gazecie jak czuł się po chybieniu karnego strzału do bramki przeciwników: „Kopnąłem beznadziejnie i chybiłem, a potem dosłownie zapadłem się pod ziemię ze wstydu.” Na szczęście, musiał być szybko wykopany spod ziemi przez swych kolegów, skoro mógł rozmawiać z reporterem, który nie spytał go, niestety, czy był także skopany przez drużynę za nieudane kopnięcie. Wstyd nie jest jedynym powodem zapadania się pod ziemię. Na licznych stronach webowych rzecznik policji wyjaśnia, że po napadzie na bank, bandyci zapadli się pod ziemię i dlatego ich do tej pory nie znaleziono. Jak pisała kiedyś Maria Konopnicka: „… a ja przecież wam powiadam, krasnoludki są na świecie”; krasnale to właśnie ci ludzie, którzy zapadli się pod ziemię. Emocjonalny ton zależy oczywiście od sytuacji, która przywołuje do głowy przesadną frazeologię. Wyobraźmy sobie, że w dzień ślubu, pan młody zapada się nagle pod ziemię ze strachu, niedoszła oblubienica tonie w potoku łez, jej ojca krew zalewa, a matka krzyczy, że ten tchórz ich wszystkich dosłownie zapędzi do grobu. W takich okolicznościach język staje się bezpiecznikiem, który obniża wzburzone uczucia i ładuje stres w przesadne porównania, metafory i frazy. Może dlatego mówimy, że ktoś wpada w przesadę, która też może mieć różne stopnie nasilenia od lekkiej do grubej. Poeta przesadza, bo jak pisał Leśmian: „to niepoprawny Istnieniowiec! Poeta!. znawca mgły i wina”, a jego utwory, bez przejaskrawień i uniesień, byłyby niestrawne jak placek z zakalcem. Jednym z wielu gatunków przesadnego języka są nieudolne próby krasomówstwa, którymi chce się popisać ambitny polityk, czy to w sejmie czy na ekranie tv w rozmowie z Moniką Olejnik . „Nie będziemy całować ręki, która wymierzyła nam takie kopnięcie, bo jesteśmy pewni, że pod obuchem faktów ta pięta Achillesa pęknie jak bańka mydlana.” W okresie PRLu zaistniała fantastyczna frazeologia ludowa, jak w tym znanym przykładzie z ust pewnego sekretarza partii: „piję za zdrowie handlu, przemysłu i rolnictwa, trzech dobroczynnych wymion, które dźwigają pochodnie demokratycznego pokoju”. Przesada to bez, który kwitnie i pachnie upojnie w naszych językowych ogródkach . Niektórych oburza, innych odurza. Przesadzajmy, byle śmiało. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim piątek, 5 sierpnia2011©

Reklamy

Tagi:

komentarzy 8 to “11. Przesadzajmy Bez Ogródek”

  1. signe Says:

    hej! szczególnie piękny felieton, tak, nie przesadzam piękna z innej doniczki do tej, tu ono rośnie jak boginia.
    naprawdę ktoś nie całuje tej ręki, która wymierza kopnięcia?
    w różnych ogródkach dokonują się przesady, a ty w sierpniu mówisz: bez?
    dużo ogródków zwiedziłeś tym razem 🙂
    i czy naprawdę przesadzamy w polskich ogródkach bardziej niż w innych? te dosłowności to kwiatki!!!

  2. stefan Says:

    ojej! nie chfal za bardzo, bo nie wiem czy wytrzymam to tygodniowe tempo. Tak, niestety, jesteśmy bardzo przesadzającym narodem, o czym pisałem tysiąc razy i pękam z dumy, że jestem kroplą która przepełniła kielich przesady tak, że rozlał jak szampan na uczcie Wierzynka. Uff 😉

  3. signe Says:

    chfalę, nie o poranku fprawdzie, wobec tego będzie to przesadą, a ja też chcę trochę przepełnić ten kielich przesady, co chyba robię za rzadko, więc proszę poprzesadzaj coś jeszcze, reszta może być skromna, a sójki w bok wykluczone!!!

  4. stefan Says:

    signe, w ciężarnej ciszy mego mej hałaśliwej wyobraźni, rozbijam pusty kielich natchnienia i widzę że do czary blogowej wpadła ta ostatnia kropla, która złamała grzbiet cierpliwego wielbłąda w karawanie wpisów wędrujących bez celu do Mekki moich autorskich ambicji. PS. do przesadzania konieczna jest długa praktyka palcówek w sięganiu do korzeni podniebnych metafor. 😉

  5. signe Says:

    bosze… przeszedłeś samego siebie za pomocą tego wielbłąda….
    podzif:)

  6. stefan Says:

    signe, masz bystre oko nawet jeśli trzymasz sójkę w klatce dobrych manier typu ręce w małdrzyk. Przeszedłem siebie na drugą stronę, co sprawiło że jestem przenicowany na wylot. Ale chyba czas abym napisał parę słóf do tej pustej skrzynki? za hwilę zakwilę 😦

  7. signe Says:

    dzień dobry i dzięki za parę słuf:)
    te felietony są bardzo dobre, jako uporczywa czytelniczka chciałabym, aby nadal były,
    miej się dobrze:)

  8. stefan Says:

    signe, dzień dobry,po bezsennej nocy jestem opóźniony do tyłu i właśnie wysłałem list który zdecyduje los Gęsiego Pióra. Wczoraj malutkie piórko uczepiło się jakiejś niewidocznej nitki pajęczej za oknem i tańczyło dla mnie na zefirku przez calłe popołudnie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: