14. Nietota w Kolebce Prajęzyka

Z wewnątrz na zewnątrz czy się języki zapali?
Tak że usłyszą wszystkich ludów pierwociny
Ojców mową , zbliżenie tej spólnej godziny…
Stał się Ogół!-Jest wyjścia-punkt! –dwa kresy nowe
Słowo każdego jest już po części zbiorowe.”
C. Norwid: Rzecz o wolności słowa

O tych właśnie pierwocinach mam dziś ochotę pogawędzić. Niedoceniony wizjoner jakim niewątpliwie był Cyprian Norwid, dostrzegał nasz prajęzyk w strzępkach ojczystej mowy, bo każde słowo składa się z liter, a litery to przecież te cegiełki, z których nasz buńczuczny praszczur chciał zbudować drapacz nieba zwany Wieżą Babel.  Upadek tego wspólnego bloku mieszkaniowego ludzkości spowodował masową emigrację, co z kolei stworzyło galimatjas pierwocin, którego skutki możemy obserwować u nas samych, w codziennym języku zwanym polglisz. Ogólnie przyjętym skrótem nazwy tego wymyślonego przez ligwistów prajęzyka jest PIE: pra-indo-europejski. Łatwo zapamiętać, bo pie to popularna potrawa dla Anglików, którą tutaj przetłumaczę na PIE-róg, chociaż może nim być byle jakie zapiekane ciasto z nadzieniem. Gdy moja Mama była z wizytą w Londynie, przeraził ją wielki napis w sklepie spożywczym- PIES. Musiałem ją upewnić, że tego rodzaju „piesy” są całkiem smaczne i jadane przez pasterzy (shepherds pie), jak i jej zangielszczonego synalka. Skoro mówimy o potrawach, to pierwociną słowa „jeść” były dwie litery prajęzyka- *ed-.W tej formie pojawiają się one w licznych językach PIE, często zawoalowane wymową  lub przycupnięte prawie niewidocznie w takim słowie jak j-ed-zenie, albo w angielskim ed-ible. U starożytnych Rzymian „jeść” było najpierw „esse” (niem. essen) , a potem także „edo” w znaczeniu „jeść”, ale także „mówić, ogłaszać”, co pozwala nam dziś spożywać tę oto strawną i smaczną ed-ycję Dziennika . W średniowiecznej polszczyźnie  słowo „jestem” odmieniano w formie ja jeśm, ty jeś, on jeść, co musiało powodować wiele nieporozumień, typu „ja jeśm głodny, a on nie jeść”.  Ostatecznie jeść „ocalało w nazwie roślin o sile czarodziejskiej, takich jak tojeść albo tojest” (Lysimachia), zaś trujące ziele zwano „nietota”, zastępcze imię widłaka goździstego (Lycopodium), którego prawdziwa nazwa była objęta ludowym tabu. Paskudny zwyczaj wsuwania trucizny do jadła był niewątpliwie początkiem słowa „jad”. „Król zjadł jad w jadle, bo mu się zdawało, że zjadliwy znaczy smaczny. Jego następca zatrudnił kosztowacza jadła w celu wykrywania jadu w jadle przed zjedzeniem.”  Z tej samej kolebki prasłów wychyliły się „jasła”, które pierwotnie miały znaczenie „żłobu z potrawą dla bydła”, ale z czasem powiązały się z legendami Bożego Narodzenia i tak powstaly jasełki. Jasło zachowało się także jako nazwa miasta na Podkarpaciu, ale nie mam pojęcia czy i w jakim sensie są tam dziś żłoby. Wpadłem z krótką wizytą do Jasła i potknąłem się od razu o intrygujący termin „odkomarzanie”, którego nie znałem dotychczas. Od dawien dawna istniało słowo „odwszawianie”, ale ku mojemu słowotwórczemu zdumieniu odkryłem, że Warszawianie są ostatnio poddawani odkomarzaniu metodą zamgławiania, która jest sposobem dezynsekcji latających utrapieńców typu giez, komar, szerszeń. Ciekawe co o tym myślą pszczoły i motyle, które ostatnio stały się jakoś mało widzialne. Staro-słowiańskie „jast – jeść” znalazło się w nazwie tego naturalnego połykacza owadów w locie jakim jest „jaskółka”, która szybuje koliście w poszukiwaniu „jastenia”. Zwana dawniej „jastkółką”, zgubiła w locie zbędną literę „t” ale, na szczęście, to nie osłabiło jej apetytu. Angielska jaskółka-swallow to zabawny, ale całkowicie przypadkowy dwuznacznik, bo jako czasownik ma znaczenie połykania i pasuje, jak ulał, do otwartego dzióbka skrzydlatej Nemezis much i komarów. Niektórzy etymolodzy widzą w tej ogólno-germańskiej nazwie (szwed. svale, holend.zwaluw, niem. Schwalbe) prasłowo *swol-wi”, które jest korzeniem naszego słowika. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się tutaj prasłowo nordyckie „svelgr”, które miało znaczenie wirowania i połykania, czyli dokładnie tego co robi nasza akrobatyczna jaskółka. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim piątek, 26 sierpnia 2011©

Reklamy

komentarzy 12 to “14. Nietota w Kolebce Prajęzyka”

  1. signe Says:

    Norwid napisał o wolności słowa, ale Ty piszesz o wolności litery (duch jest wolny sam z siebie), to pomysł, który zaczyna krecią robotę w mojej glowie,
    niestety, nie potrafię, dla mnie nic się nie wiąże z powodów możliwych do ustalenia, chociaż śnienie jest jedno:)
    felieton jest ogromnie precyzyjny, więc stąpam ostrożnie!!!
    dezynsekcja warszawska za pomocą zamgleń jest mi nieznana, są na szczęśćie ćmy, komary, muchy i robale,
    na razie też są 33 Celsjusze, skąd to wszystko się bierze:)

  2. stefan Says:

    signe: ależ słowa to litery, nic więcej. Uwolnisz litery to i słowa będą wolne albo tak mi się wydaje. Nie wiesz, że W-wa się odkomarza zamgłeniem? Może to jakaś państwowa tajemnica. Jutro się ochłodzi. To ostatnie podrygi lata, chociaż ja nie wiem co się dzieje, bo tutaj było wczoraj oberwanie chmury ale tylko nad Hampsteadem więc nigdzie o tym nie było. O! 🙂

  3. signe Says:

    ojej, mi się wydaje inaczej,ale chyba to nic takiego:)
    myslę, że tu będzie kataklizm z tym chłodzeniem nas nie wiem kiedy, bo upał ciężki, niebo się oberwie,sama nie wiem…
    jak się czujesz w chmurze?

    ale wiesz, pismo chińskie, oni nie mają liter, mają jakieś sensy zgęszczone w obrazkach…

    dlatego nie wiem i dobranoc:)

  4. stefan Says:

    signe: no, to ślicznie, że uważasz inaczej.;) Jutro już będzie chłodniej a w środę ziąb.Nie mają liter? To jak mogę napisać bidżing albo Shanghai albo chi feng shui itd Bez liter? dobranoc i wyśpij się- 🙂

  5. signe Says:

    nie mają liter, ależ jesteś uparty!!! dzień dobry!!!

  6. stefan Says:

    signe:Kto? Ja? 😮 Nasze litery też były dawno temu pictogramami 😉 ale dzień musi być dobry, chyba że się zbiesi 😉

  7. signe Says:

    nie zbiesił się, cały dzień jednakowo chłodny i uprzejmy,
    dobranoc mówię jak zwykle z wyprzedzeniem,
    w sprawie liter trfam, jak widzisz, przy sfoim:)

  8. stefan Says:

    signe: Trfaj! ☻♫ ♥ Jutro znóf nów Panny. Głucho wszędzie, ciemno wszędzie, nic nie było, nic nie będzie? dobranoc przedwcześnie 🙂

  9. signe Says:

    nuf! ale on już wyrusza w stronę rośnięcia, chociaż dopiero od paru godzin, moze coś odnowi, poprawi pracowicie, jak to Panna potrafi,
    dzień dobry Stefanie, możliwe, że pomyliłam blogi:)

  10. stefan Says:

    signe: dzień dobry w nuf. On nigdy nie stoi w miejscu ale jest nowy przez parę godzin chyba. Nie pomyliłaś. Wokabularz to też mój blog 😉

  11. signe Says:

    nie aż tak, żebym wchodziła do cudzego bloga!!! tamten Twój z tym Twoim, to mogłam pomylić, a teraz idę ucinać włosy, w nuf obcinać, to chyba w harmonii z naturalnym biegiem rzeczy:)
    zostawiam Ci teraz większą porcję słoneczności niz rano

  12. stefan Says:

    signe: Tnij wuos na ukos, aby był w harmonii z nadchodzącym sierpem ostatnich dni sierpnia. Naręcze słoneczne bardzo przydatne w chłodzie dnia 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: