22. Zajścia, zachody i ćwieki

„Zaszło słońce” wołają astronomy z wieży,
Ale dlaczego zaszło, nikt nie odpowiada.
A.Mickiewicz: Dziady
W naszej wspaniałej polszczyźnie, kobiety zachodzą w ciążę, zachodząc w głowę co zaszło znienacka między nimi i sprawcami tego zajścia po zachodzie słońca. Nie wiem dlaczego, ale słowo „zajście” wprowadza często stylistyczny chaos w zdaniach, gdzie się pojawia. W poważnym czasopiśmie w internetowej wersji czytam np „”było to zajście o tyle inne od całej reszty zachodzących., że to, co widział przed momentem, zaszło naprawdę. Wielokroć wyobrażał sobie to zajście..” Na stronie internetowej „e-prawnik” znalazłem taką perełkę: „powód mieszka w Warszawie, pozwany w Elblągu, zajście zaszło w Sopocie.” Jak mam wytlumaczyć cudzoziemcowi, że zajście Warszawianki w ciążę, podczas gdy ona i on byli w Sopocie, nie znaczy że sprawca zajścia jest pozwanym, bowiem on może być tylko, z natury rzeczy, powodem tego zajścia? Czy można sobie wyobrazić bardziej zawikłany język niż nasza cudowna i cudaczna polszczyzna? Ciąża jako incydent o burzliwym charakterze zajścia też pozwala na ciekawy wgląd w zawiłą semantykę tego słowa, ale nie mam zamiaru drążyć tego tematu na eleganckich łamach Dziennika. Zajście z redaktorem naczelnym mogłoby się skończyć moim odejściem z gęsim piórem w drżącej dłoni. Czy zajście może zajść? Poprawnie nie powinno, bo to masło maślane. Zajście zwykle powstaje lub wybucha , najczęściej o byle co, w tłumie, w pracy, na ulicy lub w awanturniczych konfrontacjach wywołanych celowo lub przypadkowo. Zajścia pograniczne mogą doprowadzhić do wojny, chyba że są dyplomatycznie załagodzone. Dziś jest trudno mówić o poprawności w takim rozklekotanym języku, jakim stała się polszczyzna, bezustannie bombardowana nalotami obcych słów. Jedyną regułą jest to, że właściwie nie ma żadnych niezłomnych reguł, bo język jest kształtowany przez nas samych w codziennym słowotoku. Mógłbym iść dalej po tym polu znaczeń, ale zachodzę w głowę czy takie uporczywe chodzenie wokół jednego tematu jest warte tyle zachodu. Korci mnie jednak dodanie tutaj jednego słowa, które do tej pory nie obiło mi się o uszy: chodliwy towar, jak np takie łatwe do sprzedania stare zegary, które wciąż chodzą i biją godziny.
Wąpierze i ćwieki
Pisałem tutaj  nie tak dawno temu o „dziennych upiorach”, które błąkają się do dziś w pralniach bloków mieszkaniowych.. Nocne upiory to innego rodzaju człekopodobne istoty, żywiące się ludzką krwią. Wampiry albo wąpierze są znane na całej kuli ziemskiej, ale głównie tam gdzie nie jest znana lub dozwoloba kremacja zwłok. Jedynym sposobem na unieszkodliwienie takiego odmieńca było wbicie mu w serce „wielkiego zęba z brony”. Ten ząb z brony to tzw „ćwiek” , który przechował się w kilku frazach – „mieć ćwieczka w głowie” albo „wbić lub wybić komuś ćwieka do/z  głowy”. Ćwiek jest zręcznym spolszczeniem pożyczonego od Niemców „gwoździa – Zweck”. Naszym swojskim gwoździem był od prawieków drewniany klin, który można było sobie lub komuś wbić w głowę zamiast ćwieka, ale także wybić go na zasadzie „klin klinem”.
Ta mężczyzna
Pani „dziennikarz-kolega” po fachu, Justyna Daniluk, zabiła mi ćwieka w głowę w ostatnim numerze Dziennika pytaniem o  „feministycznie twórczym” neologiźmie „ta poeta”. „Ciekawe, co na tę innowację, powiedziałby Pan Grass…”  Powiem,  że „ta poeta” jest równie zabawne jak „ta mężczyzna”. Polski „poeta” jest dostatecznie kobiecy (końcówka „a”), a poetka weszła w użycie już w epoce królowej Wiktorii, gdy faceci mieli monopol na każdy zawód. Dziś to męskie nazewnictwo straciło znaczenie, ale my usiłujemy wlewać nowe wino w stare butelki i to powoduje takie dziwolągi jak psycholożki i ginekolożki. Czy sędzina to pani sędzia czy żona sędziego? Kobiety inżynier, mechanik, adwokat i wiele innych wciąż błądzą po ziemi niczyjej nazewnictwa, bo ta przyczepa „pani” to męski szowinizm! Ostatni dziwoląg, cytowany w polskiej prasie, to „kibicówka”, gdzie „pani kibic” jakoś mi nie pasuje. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim piątek, 28  października 2011© 

Reklamy

Tagi: , ,

komentarze 2 to “22. Zajścia, zachody i ćwieki”

  1. signe Says:

    kibicówka to prawdziwy ćwiek, może kibiczynie jako znawczynie tego, czemu kibicują?
    poza tym jak zwykle przepadam za Twoimi felietonami:)

    aha, z tego, co wiem, to zajścia przeważnie „mają miejsce”, i to jest trochę jak czytanie do góry nogami, ale tak się pisze po całym internecie w tzw. polszczyźnie

    dobranoc
    i lubię piątki:)

  2. stefan Says:

    signe:kibiczynie tylko w Szczecinie, a kibutzki tylko w Izraelu.;) Może nawet pojawią się kibolinie w Lublinie. Nie pszepadaj bo znikniesz a to nie jest dozwolone.;) Słownik frazeologiczny Skorupki: mieć zajście, przychodzi do zajścia, położyć kres zajściu, sprowokować, wybuchać,załagodzić, powstawać. Ale jeżeli jest jakieś miejsce na zajścia to na pewno je znajdą i zajdą.
    Kto nie lubi piątków??
    Dobrej nocy:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: