23. Polskie Dziady i Przebieraniec Fawkes

Ciemno wszędzie, glucho wszędzie
Co to będzie, co to będzie?”…
Guślarz: Oto obchodzimy Dziady
A.Mickiewicz
Jako dziad i guślarz z gęśłą, odpowiem: nic nie było, nic nie będzie, bo wszyscy święci odeszli parę dni temu, a Zaduszki uważane są tutaj za jakiś pogański rytuał, praktykowany tylko przez polskich emigrantów na ichnich „smętarzach”. Przed wiekami, w kulturze celtyckiej początek listopada oznaczał nadejście „ciemnej połowy roku” (Nowy Rok=Samhain/Sauń), zimowy czas powrotu na ziemię zabłąkanych duchów i nocnych upiorów. Aby zniechęcić tych ponurych gości z zaświatów do wpychania się w ludzkie osiedla, poganie gasili świece i łuczywa i siedzieli po ciemku, w zimnej chałupie, mrucząc zaklęcia w rodzaju „a kysz!” Misjonarze nowej religii zmienili upiory we wszystkich świętych, a spotkania z duchami zmarłych do odwiedzania cmentarzy i zapalania świec, zniczów i składania kwiatów na grobach rodzinnych. Anglosasi zmienili i przesunęli te celtyckie rytuały w maskarady i wygłupy- Halloween (31 października) i w Guy Fawkes Day (5 listopada), który jest – oficjalnie – rocznicą udaremnienia „spisku prochowego” katolickich terrorystów w 1605 roku. Protestanci i katolicy brytyjscy zgodnie od dawna obchodzą ten dzień podpalaniem stosów rupieci i suchych gałęzi, rzucaniem kukły Fawkes’a w ogień i oficjalnymi pokazami sztucznych ogni w wielu punktach Londynu, jak i w prywatnych ogrodach. Hałas jest niesamowity, koty i psy dygoczą pod stołem, ptaki trzęsą się w drżących resztkach jesiennych liści na drzewnych szkieletach, a ja wsadzam watę w uszy i wspominam nostalgicznie łunę cmentarnych świateł nad Lublinem, szelest liści pod stopami i rodzinne błąkanie się w poszukiwaniu zapomnianych grobów. Guy Fawkes to nic innego jak celtyckie i słowiańsko-bałtyckie Dziady w typowo brytyjskim przebraniu. Jedyne miejsvce w mojej okolicy, gdzie jest trochę tej polskiej melancholii Zaduszkowej to Cmentarz Highgate gdzie, prócz Marksa jest pochowanych wielu Polaków,m.inn. malarz Feliks Topolski.  Ale to chyba jedyny cmentarz gdzie trzeba płacić za wstęp. Grobowiec Marksa jest do dziś główną atrakcją dla komunistycznych pielgrzymów z Chin, którzy obowiązkowo fotografują się z popiersiem Marksa w tle.

Bubliczki
Słuchanie starych przebojów przedwojennych to także, w pewnym sensie, wywoływanie duchów przeszłości. Jedną z moich ulubionych piosenek, które wbiły się w moją młodzieńczą pamięć były właśnie Bubliczki. Polską wersję przetłumaczoną przez Andrzeja Własta z rosyjskiego-jidisz,śpiewała po raz pierwszy w 1928 popularna piosenkarka tych odległych czasów, Zula Pogorzelska. Dziś jest wiele nagrań w internecie na tzw jutubie w wykonaniu takich świetnych aktorek-piosenkarek jak Beata Rybotecka. Refren „Ach, kupcie bubliczki, Gorące bubliczki, Gdy dacie rubliczki, Nakarmię was! Tę prośbę mam jedną: Gdy gwiazdy w krąg zbledną, Wspomóżcie mnie biedną Choć jeden raz” przemawia do serca nieco lepiej gdy jest śpiewany przez kobiety. Nawet najlepszy tenor nie potrafi oddać tej smętnej melancholii ulicznej sprzedawczyni z koszykiem świeżo upieczonych obwarzanków-bejgli. Bubliczki to po polsku obwarzanki, które nawet dziś można znaleźć w supermarketach, chociaż to nie ten sam smak, który pozostał mi w pamięci ze szczenięcych lat. W moim lokalnym supermarkecie „bagels” można kupić tylko w pięciu sztukach „pieczonych na kamieniu  wprost z nowojorskiej piekarni w Angli”.

Nocny dyżur
Oksymoron to zestawienie dwóch sprzecznych ze sobą słów: zimne ognie, wirtualna rzeczywistość, spiesz się powoli, schludny bałagan itp. Są także pozornie normalny frazy, w któryc jednak czai się etymologiczny oksymoron. Typowym przykładem jest tutak właśnie ten „nocny dyżur”. Słowo „dyżur” jest skrótem francuskiej frazy „service de jour- dzienne usługi”) i dlatego „nocne dzienne usługi” to oksymoron, zręcznie ukryty w potocznej frazeologii. Nieświadomie lub świadomie, celowo lub nie, każdy z nas popełnia takie językowe wpadki. w codziennej mowie. Moim dość częstym potknięciem jest cofanie się do przodu. Logicznie mówiąc, idąc wstecz nie mogę posuwać się wprzód, ale w moim złudnym świecie znaczeń, „wprzód” znaczy tyle co najpierw, a więc „cofnijmy się najpierw do wczorajszego dnia, a potem alleluja i do przodu.”  Taka jest oryginalna kopia moich starych nowości. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim piątek, 4 listopada  2011©

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarze 2 to “23. Polskie Dziady i Przebieraniec Fawkes”

  1. signe Says:

    te smętarne historie są ciekawe od strony angielskiej, dlaczego oni to obchodzą tak hucznie, wręcz wesoło?
    dzięki za „nocny dyżur”, ani razu się nad tym nie zastanowiłam, i powiem Ci jeszcze, że zawsze cofam się do tyłu…
    teraz też tak zrobiłam, odwijając blog, a on się wyraźnie cofnął do tyłu:)

  2. stefan Says:

    signe: no, nareszcie! już nie ma pustki w Wokabularzu. 🙂 To huczne świętowanie to powrót do pogańskich rytuałów – duchy zmarłych trzeba było odstraszać od wizyt. Teraz my składamy wizyty duchom, więc siedzą cicho i nudzą się, albo przylatują do Anglii na hałas.Dzień dobry i tutaj. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: