25.Język Pacjenta i Żargon Telemedycyny

Podobnie jak uliczni przechodnie banalni,
Jednacy w modzie, stroju, pozie i zwyczaju,
Niby pasażerowie codzienni tramwaju,
Siedzą chorzy w lekarza niemej poczekalni
L.Staff: Chorzy w poczekalni
Mam takie dziwne wrażenie, że lada moment zacznie się bunt pacjentów. Wokół szpitali i przychodni lekarskich pojawią się namioty, w których będą kaszlały, jęczały i charkały zgodnym chórem stare i młode ofiary europejskich służb tzw zdrowia. Nie tak dawno temu John Dalli, UE komisarz ds.zdrowia podczas odwiedzin w Polsce, zalecał  uświadamianie  Europejczyków o ich prawach jako pacjentów. Duże znaczenie miał  dostęp do informacji i wykorzystanie nowych narzędzi opieki zdrowotnej (telemedycyna, zdalna opieka medyczna, itp.  Głównym powodem tego buntu mogą  być właśnie te „prawa pacjentów”,  które są wszędzie  mniej lub bardziej ignorowane,  łamane tak i siak, albo tonące bezradnie w słownych nieporozumieniach, wynikających z braku wspólnego języka między pacjentami i zbiorowiskiem tele-doktorów, mikro-chirurgów , pielęgniarek  i paliatywnych speców.  Wiem, że w mojej komputerowej bazie danych wszystkie moje bitwy z wirusami i wybrykami moich organów są tak zaszyfrowane, że bez słownika terminologii medycznej nie mam pojęcia czy jestem terminalne chory, a ze słownikiem – czy na prawdę cierpię na lateralne presbyacusis. Aby postawić trafną diagnozę, tele-doktór siedzi wpatrzony w komputerowy monitor i na każde moje pytanie lub odpowiedź uruchamia wyszukiwarkę i w ten sposób zwalcza swoją fachową  niiewidzę. Gdy pacjentka mówi „kiej chruchlam to mnie dydki gnębiom” , pani doktór przeszukuje słowniki gwary ludu i dowiaduje się, że gdy kobiecina kaszle, to czuje ból w piersiach. Gdy inny pacjent poucza tele-medyka, że „czostek” jest wypróbowanym środkiem na zawalenie (atak serca), wyszukiwarka poprawia na „czosnek” i ostrzega, że skutkiem ubocznym takiego ludowego leku jest nieprzyjemny zapach z ust. Uparty pacjent wtedy mruczy: „Tja! to trza ssać miętówki!”  Domyślałem się, że moi rodacy w tej obszernej branży wiedzy na pewno rozmawiają między sobą w jakimś żargonie i nie pomyliłem się.Doktorzy, nawet w obecności pacjenta, mogą dyskutować stan jego zdrowia i sprzeczne diagnozy, bez obawy, że on coś z tego zrozumie. „Ciepłe nóżki – ledwie żywy”, ale jeżeli  „piórnik ” to tylko terminalnie chory , a wtedy jest szansa, że „dożynki” (ryzykowny zabieg) mogą się udać i wówczas nie będzie potrzebne „deptanie” (reanimacja). Pod warunkiem, że „zaklinacz-anastezjolog” solidnie wykona swoje zadanie. Oczywiście, w tej mglistej dziedzinie spotkań w przychodniach i szpitalach trudno jest uniknąć generalizowania. Są pacjenci, których prawa są szanowane; są także ci, których służby zdrowotne traktują z karygodną obojętnością, bez odrobiny empatii, której chory częściej potrzebuje zamiast leków z ubocznymi skutkami.

Rozmowy bez słów
Gadając piąte przez dziesiąte nie zdajemy sobie sprawy, że to nie tylko nasz język miele słowa. Źrenice, powieki ,usta, ręce, brwi, palce, nogi to też narządy milczącej mowy ciała, biorące żywy udział w ujarzmianiu czyhających słownych nieporozumień. To one bezustannie wysyłają fale niemych sygnałów, które potrafią potwierdzać moje słowa lub im zaprzeczać i nad tym nie mam prawie żadnej kontroli. Grymasy, mruganie, maślane spojrzenie lub unikanie kontaktu ocznego, marszczenie czoła, ruchy brwi, rumieńce, oddech, kiwanie lub kręcenie głową, krzyżowanie nóg, gestykulacje itp itd to też słowa, które wymawiamy bezgłośnie. Gesty mogą mieć różne kulturowe znaczenia, więc z nimi trzeba zachować odrobinę ostrożności. Dobrym przykładem są dwa palce uniesione w górę: wyprostowane to litera V (gest Churchilla), ale jeżeli są zgięte to wtedy oznaczają triumf w połączeniu z wulgaryzmem (gest Kozakiewicza). Kciuk do góry – brawo, ale na igrzyskach rzymskich – ułaskawienie pokonanego gladiatory; kciuk w dół – wykończ go. W niektórych krajach ludzie kręcą głową przecząco, gdy zgadzają się z rozmówcą albo gdy coś podziwiają.Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,  piątek,18 listopada 2011©

Reklamy

Tagi: , ,

Komentarze 2 to “25.Język Pacjenta i Żargon Telemedycyny”

  1. signe Says:

    o prawach pacjenta zamilczę, a protesty były i namioty stały ileś lat temu i wydaje mi się, że uwięziono jakieś protestujące pielęgniarki, to nieuleczalne…

  2. stefan Says:

    signe: o, właśnie, zapomniałem o tych warszawskich namiotach pielęgniarek w W-wie i okupowaniu kancelarii ówczesnego premiera
    Jutro idę na badanie ucha, które nie chce mnie słuchać!! Ale nie przyjmą mnie jesli nie usunę wosku z tego ucha. Pakuję namiot na wszelki wypadek 🙂 Dzięki serdeczne za komentarzyki. Gęsie Pióro czuło się powichrzone bez nich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: