27.Śpiewna Moc Codziennej Mowy

„To jej kochan z drewna,
Zły, bezmyślny, martwy głuch!
Moc zaklęcia śpiewna
Wprawia go w istnienia ruch.”
B. Leśmian: Panna Anna

Płynę codziennie potokiem słów naszej ojczystej mowy, nie zdając sobie sprawy z jej dziwnych brzmień, znaczeń i metafor. Ta potoczna polszczyzna to mój „kochan z drewna” którego, jak panna Anna, ożywiam od rana do wieczora swoim głosem i tajemną magią, ukrytą w moim postrzeganiu naszego złudnego świata. Moje zmysły nagrywają setki tysięcy wrażeń, ale naukowcy twierdzą, że nasze mózgi potrafią zarejestrować tylko ciut-ciut z tej nawałnicy sygnałów. Potykam się o to słowo i momentalnie wpadam w semantyczny trans. Czy ciut-ciut jest więcej niż kot napłakał, ale o włos mniej niż brudu za paznokciem? Dwie krztyny jest pewnie ździebko więcej niż jedna ociupinka, ale nie jestem pewien, bo olej w głowie mierzę zawsze łyżeczką od herbaty. Polacy od wieków doskonale dają sobie radę bez oficjalnych miar i wag ,bo to co się nam napatoczy nie zasługuje na precyzję. Już jako niedorostek wiedziałem kiedy jest godzina wieczornego udoju, bo wtedy dzwony biły na Anioł Pański. Kur na płocie byl zawsze punktualny i kukuryczał o świcie. W sferze finansów też jesteśmy bardziej zaawansowani niż reszta Europy. Aby zebrać trzos zbieram do grosza grosz; za dobry żart jestem gotów płacić tynfem. Napoje odmierzam łykiem, haustem, czasem kropelkami, rzadko kapkami. Wiek mierzę sobie krzyżykami i porami roku, bo wiosna i jesień życia to mniejsza lub większa kopa lat. Mimo, że jestem leciwy, w mojej głowie panuje wieczna wiosna.  Grzyby i próchno mierzą różne etapy mego podeszłego wieku. Często używanym „kochanem” potocznej mowy jest słowo „tuż, tuż”, które czasem wisi mi nad karkiem albo stoi u progu lub za drzwiami. Groźne „tuż, tuż” mogę unieruchomić czasem magią słowa ” a nuż”. Warto spróbować – a nuż się uda. W dawnych piosenkach ludowych tańcuje do dziś staropolska zachęta do działania – „nuże!”  Podkóweczki dajcie ognia, bo dziewczyna tego godna. A czy godna, czy nie godna, podkóweczki dajcie ognia. Nuże żywo, nuże dalej, bo podkówki są ze stali,Byśmy ognia wykrzesali, nuże żywo, nuże dalej!…” Jak każdy Polak, mam w zapasie wiele takich wykrzykników jak „hejże hej, wiśta wio, won!, cyk, cip cip, cik cik, hop siup, ba, hopla hop i brrrr”. Niektóre z nich należą do rozmów ze zwierzętami domowymi, takimi jak konie, kury, psy i koty, bo one też lubią gawędzić z nami.
Kołpaki, Fufajki, Walonki
Ironią globalnego ocieplenia jest nadchodząca zima, która w Polsce będzie malowała białe kwiaty mrozu na szybach, a w Anglii popisze się śnieżną zamiecią, oblodzonymu chodnikami i posypywaniem ulic piaskiem z solą. Dość dawno temu udało mi się kupić tutaj futrzaną czapę, którą budzę niemy podziw wśród marznących tubylców. Fufajka to chyba taki ciepły anorak, bo to bezpieczniejsze niż bobrowe futro, którego widok mógłby wywołać napad przez anty-futrowych ekologów. W Londynie nigdy jeszcze nie było tak mroźno, aby wkładać ciepłe walonki, ale w Szkocji – kto wie? Tyle, że niedźwiedzie papachy i walonki jakoś nie pasują do tych szkockich spódniczek-kiltów; nawet jeśli tubylcy noszą je teraz tylko przy świątecznych okazjach. Te męskie futrzane nakrycia głowy wciąż są konieczne w lodowatych strefach Rosji i północnej Azji, więc nic dziwnego. że mają zwykle nazwy rosyjskiego, a czasem  tureckiego pochodzenia. Kołpak i baszłyk to właśnie tureckie wynalazki; ten ostatni był rzekomo kiedyś popularnym nakryciem dziecięcych główek, bo jego długie końce owiązywano wokół szyi i do pasa. Kołpak w Polsce powędrował na koła samochodów, osłaniając wstydliwe felgi (obręcza). Te kołpaki zgubiłem kilka razy, bo trzymały się koła tylko na wcisk. Podobnym w brzmieniu był staropolski kłobuk, dawna nazwa kapelusza, a dziś to ten czarny kapelusik podhalańskich górali i Hucułów. Uszanka to futrzana czapa z klapami na uszy, bo te delikatne przyczepy po obu stronach głowy łatwo ulegają zamrożeniu i mogą odpaść, gdy tylko dotknie się ich ręką. Opatulcie się w porę, bo widmo srogiej zimy stoi za progiem. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,  piątek,2 grudnia 2011 ©Stefan Grass

Reklamy

Tagi: , ,

Komentarzy 6 to “27.Śpiewna Moc Codziennej Mowy”

  1. signe Says:

    semantyczny trans, dziękuję bardzo:)
    a fufajka nie ma kaptura, o ile mi się wydaje,
    a baszłyk nie wiem co to (sprawdzę we wszechwiedzy sieciowej)
    czapy z uszami luzem wciąż modne:)
    i ten Leśmian mi nieznany (dzięki Tobie czytywam Leśmiana, ale nie nadążam)
    może zaraz poszukam w jedynej książce leśmianowej, którą mam, akurat jest na wierzchu…
    cieszyłam się wczoraj na ten felieton, że będzie:)

  2. stefan Says:

    signe: przezornie napisałem kilka felietonów na zapas.:) P.Redaktor powiadomił mnie, że pamięta fufajki, to chyba takie kubraki podszyte futrem. Baszłyk to kapuza ale co to jest? W Dzienniku są także horoskopy. Twój dobrze wróży: „Zostaniesz doceniona i czeka cię propozycja wyjazdu, współpracy lub ciekawej znajomosci. Wystarczy ci czasu na wszystko…” Powodzenia i bon voyage 🙂

  3. signe Says:

    zobaczyłam te baszłyki, niezwykłe kaptury stożkowe z zawiązywanymi końcami długimi jak szale, można to było wiązać skrzyżowane na plecach, cuda niewidy!!!
    na słowo „współpraca” dostaję dreszczy…
    napisz jak się czujesz, jeśli wolno prosić o takie rzeczy, tam jest o jakiejś polowie minusów…
    muszę powiedzieć magicznym stforzeniom, jest ich sporo i mają dobrą energię, której Ci nie szczędzą:)

  4. stefan Says:

    signe: miałem b.dziwne sny. Byłem na treningu ale wycofałem się bo chciałem wrocić do Domu. Ale gdy wyszedłem wszędzie byly olbrzymie domy w początkach budowy. Chciałem zadzwonic do Domu aby mi powiedziano gdzie jestem ale wszystkie ulice były bez nazw i na każdej budowane były nowe domy, tylko fundamenty i ściany. Widocznie musze poczekac az te domy zbudują i ulice będą miały nazwy- czy jakoś tak. Dobranoc 🙂

  5. signe Says:

    na razie wycofałeś się i wróciłeś do Domu albo też domu, bo nie zawsze dom jest Domem,
    a te inne tam może się budują,
    to chyba nic nie szkodzi
    dzień dobry świecące:)

  6. stefan Says:

    signe: tak jest, wycofałem się z pielgrzymki do Domu, bo tutaj gdzie jest mój tymczasowy dom jest jakaś rekonstrukcja, ulice jeszcze bez nazw i budowanie nowych form. Poczekam i może nawet zaczne szukać nowych nazw dla ulic. Nie wiem gdzie to jest, ale chyba zacznie się na Wyspie, bo widziałem zatokę morską. Dzień dobry ale jeszcze nie świeci…podeślesz promyczek? :-)*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: