28. Grudniowe Refleksje Wiercipięty

„Nowsze dopiero pojęcia estetyczne przyznały nosowi należne<
stanowisko i przyznały, że w nim właściwie maluje się dusza”
Michał Bałucki: Karykatury
Od dłuższego czasu siedzi mi na karku jedno z wielu dziwactw mojej ojczystej mowy. Jest nią metaforyczne umieszczanie innej osoby, a także cudzych słów, uwag lub krytyki w różnych częściach i organach naszego ciała. Tą osobą może być ktoś kochany i wtedy umieszczamy go w naszym sercu. Zaprosiłem ją tam , bo zawsze była moim oczkiem w głowie, co mi jednak utrudniało nieco obserwowanie innych osób z mego otoczenia. Motywy, którymi kieruję się w umieszczaniu kochanych osób w bardziej eleganckich częściach własnego ciala można łatwo zrozumieć jako potrzebę na całkowite zbliżenie emocjonalne. Trudniej jest wytłumaczyć sobie wpychanie niemiłych sąsiadów albo natrętnych, nawet wrogich mi osób na kark, do głowy, w nos, w piętę albo, bardziej oględnie, w nieokreślone „gdzieś”. „Mam gdzieś twoje dobre rady” jest na tyle dwuznaczne, że wybór cielesnej gościny zostawiam do mojego rozmówcy. Gdy mam kogoś w nosie, to znaczy że musiałem go poprzednio zminiaturyzować czyli metaforycznie kogoś, kto nie jest dla mnie groźny i mogę go lekceważyć.”Nos w sos, ręce w prowence, palce w smalec” jest zaklęciem odstraszającym wścibskich, gdzie „prowence” (do rymu z rękami) pochodzi prawdopodobnie od zaginionego słowa „prowent” – zysk, dochód, intrata. Pasuje do sosu i smalcu, symbolicznie intratnych dodatków kuchennych.

Najciekawszym schowkiem dla negatywnych i pozytywnych uczuć jest niewątpliwie pięta. Jako tylna część stopy ma bardzo niski stopień w hierarchicznym układzie ludzkiego ciała, ale spełnia jednak ważną funkcję w stąpaniu, bo takie było oryginalne znaczenie tego słowa „pąć„, które przetrwało w słowie „pątnik”-pielgrzym. Dawno temu pątnicy szli boso do celu pielgrzymki, głównie w celu oszczędzania kapci. ale czasem dla okazania pokory. Nasza polska pięta błąka się w całkiem innym polu metaforycznym niż anglosaski „heel”, co może wskazywać na to, że Polacy zawsze chodzili boso i dlatego ich pięty były bardziej widoczne od obutych i butnych Anglosasów. Pokazać pięty w szybkiej ucieczce, świecić nimi,  deptać komuś po nich itp wyraźnie wskazuje na naszą bosonogość. Pięta była, zdumiewająco, uważana u nas kiedyś za pierwotne siedlisko rozumu, rozsądku i dowcipu, skąd okrężną drogą te zalety uciekły w górne rejony naszej powłoki cielesnej. Jeśli powracają, to tylko jako głupota i brak poczucia humoru. Z drugiej strony serce i dusza uważają pięty za schronienie ostatniego ratunku, dokąd zmykają w potrzebie. Dla Anglików pięta to także obcas, więc na wysokie obcasy mówią ‘wysokie pięty’ (high heels), ale pięty Achillesa lepiej nie tłumaczyć na obcas Achillesa, chociaż wojna trojańska mogłaby się skończyć inaczej,  gdyby Achilles nosił sandałki na koturnach. Pięta jest także ważnym instrumentem do okazywania naszej niecierpliwości i dlatego będąc z natury wiercipiętą porzucam dalsze badania tego fascynującego tematu na inną okazję.

Labuś

Znalazłem to nieznane mi dotychczas słowo w przestarzałym słowniku etymologicznym Bruecknera, gdzie jest zaopatrzone w krótką notkę: „ksiądz nowej mody, francuski; z franc. l’abbe , zawitał do nas w drugiej połowie XVIIIw.” Po długim i żmudnym przeszukiwaniu stron webowych, udało mi się wreszcie znaleźć „labusia” w popularnym dziele Voltaire’a  „Kandyd czyli Optymizm”. przetłumaczonym na polski przez  tłumacza-żonglera słowami, Boya Żeleńsskiego. W poszukiwaniu dalszych przygód Kandyd zawitał do Paryża i tam „pośród nowopoznanych osób, które zaopiekowały się Kandydem ze szczególną troskliwością, znajdował się młody labuś,(od francuskiego l’abbé, będącego tytułem duchownego katolickiego niższej rangi) jeden z owych ludzi wścibskich, zawsze gorliwych, zawsze usłużnych, bezczelnych, obleśnych, narzucających się; z tych co to czyhają na świeżo przybyłych podróżnych, opowiadają im najnowsze skandaliki i stręczą uciechy za wszelką cenę.” Francuski „abbe” to polski „opat”, a w greckim „abba – ojciec”. Labuś pasuje mi do niektórych „ojców”, ale nie powiem których. Zgaduj zgadula…Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,  piątek,9 grudnia 2011 ©Stefan Grass

Reklamy

Tagi:

komentarzy 8 to “28. Grudniowe Refleksje Wiercipięty”

  1. signe Says:

    butność tego felietonu do mnie przemówiła, zwłaszcza butność, ale jest on od stóp do głów, razem z gdzieś, które też jest chyba po drodze,
    labusia widzę pierwszy raz, może tylko Boy Żeleński tak mówił?
    wiem, że operacje kataraktowe są dość proste i będziesz potem widział straszliwie wyraźnie, mówią tak ludzie, więc myślę, że dobrze,
    dobranoc i tutaj:)

  2. stefan Says:

    signe: ja kiedyś lubiłem chodzić boso w lecie, na wakacjach, ale czasem przezorność nakazuje włożyć conajmniej sandały.Labuś nie przyjął się słownikowo, a szkoda bo to taki sepleniący rabuś, co pasuje do niektórych „łopatów” handlujących ziemią itp.
    Tak, tak, rzekomo po operacji katarakty ludzie mają sokole oczy, które bardzo by mi się przydały. Dobranoc z lekko zamglonego monitora :-)*.

  3. signe Says:

    jak to rzekomo????
    zobaczymy:) dzień dobry:)*
    gdyby nie Boy Żeleński, nie spróbowałabym czytać Prousta, a prawie go przeczytałam, tylko nie po kolei,…
    dobrze, miej się dobrze:)

  4. stefan Says:

    signe: dzień dobry, ale okrutnie zmrożony -1st. „Rzekomo” odnosi się do mojego wieku, bo inni znajomi są dużo młodsi. Całego Prousta?? Ja znam tylko Poszukiwanie straconego czasu i to baaardzo dawno temu. Jesteś dzielna samodzielnie. No, dobrze, postaram się mieć się dobrze. Mam nawet pomysł na krótkie popiskiwanie blogowe 🙂

  5. signe Says:

    będą popiski?
    będzie znaczyło to dla mnie coś:)

  6. stefan Says:

    signe: już nawet są jesłi moje mgiełki mnie nie mylą. Piszę DUZYMI LITERAMI ABY LEPIEJ WIDZIEC. DOBRANOC TUTAJ. 🙂

  7. signe Says:

    TO JA TEŻ TAK NAPISZĘ DOBRANOC ZAWCZASU:)

  8. stefan Says:

    signe: ja zlekka przesadzam z tą mglą, bo ona jest także za oknem a okna też powinny być umyte od czasu do czasu bo też cierpią na zańmę. DobraNOC. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: