40. Marcowe Manify i Szpilki

Być kobietą, być kobietą – oszukiwać, dręczyć, zdradzać 
nawet, gdyby komuś miało to przeszkadzać. (..)
Ach, kobietą być nareszcie, a najczęściej o tym marzę,

kiedy piorę ci koszule, albo… naleśniki smażę…”
Być Kobietą: Alicja Majewska. Słowa:Magda Czapińska

Jako zagorzały (ale niepijący) feminista zgadzam się całkowicie z hasłem Krakowianek, planujących trzynastą z kolei marcową manifę 2012  : „Dość Arogancji Państwa Wobec Kobiet”. (manifakrakow.blox.pl). „Tego roku nie będziemy świętować międzynarodowego Dnia Kobiet. Chcemy wyrazić swój sprzeciw. Żądamy realnych zmian w sytuacji kobiet.” Dzień Kobiet jest, oczywiście. pomysłem męskich szowinistów w formie napiwka na odczepne. Kraków, z jego smoczą tradycją traktowania dziewic jako smoczą przekąskę, jest celnie wybranym miejscem na manifę.  Zwłaszcza, że wszyscy brniemy w niepewne objęcia roku chińskiego Smoka. Zamiast Dnia Kobiet powinniśmy zmienić to globalne niewydarzenie w Rok Kobiet Ziejących Ogniem Smoka. Doroczne manify kobiet mają miejsce w innych większych miastach, głównie w celu „zaklinania ostatecznego krachu patriarchatu”.  Prawdą jest, że ten polityczno-finansowo-religijny patriarchat wygląda coraz bardziej kruchy, ale mało skłonny do skruchy. Wieszczki były kiedyś bardziej celne w ich proroctwach niż patriarchalni prognostycy zmian, więc może byłoby warto posłuchać nieco uważniej tych głosów manifeskich.  Słowo „manifa” jako skrócona forma „manifestacji”, zwanej także z angielska „happeningiem” pojawiła się  w kontekście dorocznych demonstracji nieformalnej grupy feministycznej „Porozumienie Kobiet 8 marca”. Grupa ta powstała (jak jeden mąż?) po nagłośnieniu przez czujną prasę w styczniu 2000 jednego z wielu wypadków wtargnięcia policji do gabinetu ginekologicznego w Lublińcu i „poddania kobiety-świadka-pokrzywdzonej przymusowemu badaniu ginekologicznemu, by zdobyć dowód materialny, że aborcja istotnie miała miejsce (czego nie udało się stwierdzić).” Nie mam zamiaru wchodzić tutaj w to pole minowe, jakim są patriarchalne nałogi ograniczania wolności kobiet, ale osobiście oczekuję z niecierpliwością powrotu nowoczesnej formy matriarchatu, w której mężczyźni nauczą sie wreszcie jak robić naleśniki i prasować sztruksowe spodnie i spódniczki. Jedna z feministek rzuciła na liście dyskusyjnej niezły pomysł zastosowania dyskryminacji wobec mężczyzn, aby „doznali na własnej skórze jak to boli w praktyce”. Moglibyśmy zacząć od płaskich dowcipów o blondynach, bo jeśli kolor włosów decyduje o IQ, to pomijanie blondynów jako półgłówków jest dyskryminacją anty-feministyczną. Sejm powinien także zająć się bezprawiem, jakim jest pozbawianie się męskiej płodności przez  operację. Takie sensacyjne nagłówki w prasie jak „policja wdarła się do gabinetu urologa i poddała mężczyznę pacjenta-świadka przymusowym badaniom płodności” moglaby wywołać manify po hasłem ” Precz z Płodzeniem Potomków”.
Szpilki Feministy
Ruch feministyczny ma swoje chwalebne i godne poparcia osiągnięcia i cele, ale czasami sprawia na mnie wrażenie, że wciąż potyka się na takich próbach uwodzenia męskich szowinistów, jakimi są niewątpliwie „wysokie obcasy” – jeden z 1001 sposobów podkreślania genderowej kobiecości. W moich uwagach na ten chybotliwy temat podpieram się opinią dobrze znanej feministki i europosłanki, prof. Joanny Senyszyn, która dowcipnie i ostro nawoływała w swym blogu z lipca 2010 do porzucenia wysokich obcasów, a nawet do zmiany tytułu popularnego dodatku dla kobiet w Gazecie Wyborczej na „Niskie Obcasy.”. Oburzona euruposłanka napisała, że” kobietom wmawia się, że nawet w łóżku wyglądają lepiej na wysokich obcasach”. Swoje argumenty poparła dotkliwym dla wielbicielek chodzenia na szpilkach wspomnieniem chińskich matek, które przez 2,000 lat łamały córkom kości śródstopia i krępowały stopy, aby podniecać zboczone apetyty chińskich patriarchów, dla których kobiety powinny wyróżniać się drobnym, kołyszącym krokiem.Pani profesor nie omieszkała wyliczyć szkody zdrowotne jakie powoduje chodzenie na „szpilkach z wąskimi czubkami, które „deformują stopy…powoduje płaskostopie poprzeczne, halluksy, skrzywienie kręgosłupa itp” Cieszę się, że moja córka i wnuczki nie chodzą na szpilkach. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 2 marca 2012 ©Stefan Grass

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarze 2 to “40. Marcowe Manify i Szpilki”

  1. signe Says:

    o, pole minowe:)
    szpilki to dyskryminacja, ale nie bardzo wiem kto jest dyskryminowany bardziej,
    feministki i feminiści ciągle mają o co walczyć, a może trzeba czegoś innego, nie wiem, to płaskostopie poprzeczne jakoś niewyobrażalnie do mnie przemówiło…

  2. stefan Says:

    Dla mnie to faktycznie pole minowe,signe, bo to temat znany mi tylko z widzenia. „Płaskostopie poprzeczne” to chyba język rodem z „Finneganów Tren” hehehe . Czy jest coś pośredniego w obcasach co się nazywa „koturny”? Czy to dzisiejsze „gęsie piórko” to szpilka dla feminizmu?…drżę…:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: