41.Pomarańcze i dzieci indygo

Znasz-li ten kraj, gdzie cytryna dojrzewa
Pomarańcz blask  majowe złoci drzewa…
A. Mickiewicz: Do H***
Mam takie proste pytanie, na które trudno mi znaleźć zadawalającą odpowiedź : jak nazywaliśmy kolor pomarańczowy zanim  pojawiły się u nas te owoce?  Do Włoszech i Hiszpaniii pierwsze pomarańcze przywieźli ze sobą arabscy kupcy i najezdzcy, którzy nazywali je naranj – też pożyczka z Azji. W Angliii  owoc pojawił się w 13 stuleciu, ale  jako nazwa koloru, który jest między czerwoną i żółtą barwą , jest odnotowany dopiero trzysta lat później.  W Polsce ten  obcokrajowiec nieznanej maści (taką nazwę miał  u nas dawno temu barwa-kolor) znany był już w XV wiku , ale raczej jako przyprawa do mięsa..  Przez  długi czas pomarańcze były uważane  za rarytas, dostępny tylko dla arystokratów i to mnie nie dziwi. Importowanie takich cieplarnianych smakołyków w stanie świeżości nie mogło być łatwe,  jeśli przywożono je z obych krajów statkami lub dyliżansami. Nie wiem ile dukatów-talarów kosztowała jedna pomarańcza, ale z pewnością pojawiała się tylko na stołach królewskichi  i u bogaczy. Po przyjeździe do Polski królowej Bony ( z włoszczyzną), pomarańcze stały się coraz bardziej popularne.  Etymologia tego słowa wskazuje raczej na francuski import: „pomme orange” z włoskiego „melarancio” – „owoc drzewa pomarańczowego” , a w naszym końcowym przyswajaniu  „pomarańcza”. „Oranżada” i „oranżeria” to już późniejsze nabytki. Przymiotnik „pomarańczowy” na określenie tej barwy pojawił się dopiero w początkach 18 wieku, więc wcześniejsze pokolenia musiały zadowolić się innymi nazwami na określanie tej czerwono-żółtej mieszanki.  Jako naród jesteśmy z pewnością wrażliwi na kolory i ich liczne odcienie.  Pomarańczowy ma kilkanaście odcieni takich jak bursztynowy, brzoskwiniowy, koralowy, morelowy  i  marchewkowy. Ten ostatni jest zdolny do przemalowania ludzkiej skóry na nieznaną dziś odmianę rasy pomarańczowej.  Zaniepokojone mamy młodych dzieci karmionych  ze słoiczków z dużą ilością marchewki opisują na webie swoje zdumienie na widok pomarańczowego maleństwa. Tak np pani Katarzyna z Szydłowca pyta: Czy nadmiar soku marchewkowego, który objawia się pomarańczowym odcieniem skóry jest już niebezpieczny? Mój Antoś wypija dziennie litr takiego soku (częściej kupujemy gotowy, czasem wyciskam w sokowirówce) i ma już „marchowkowe” rączki.”  Niestety, pani Kasiu, Antoś jest ofiarą karoterodermii czyli zabarwienia skóry na różne odcienie soku z marchwi, od żółtego (mały Chińczyk) do pomarańczowego (rasa w toku powstawania). Nie powinien żłopać codziennie tyle soku marchewki, bo co za dużo to niezdrowo. Marchewki zawierają sporo witaminy A która, w nadmiarze, potrafi zniszczyć wątrobę i uśmiercić nałogowego marchewkożercę. Marchewkową dziatwę nie należy mylić z Dziećmi Indygo,zlekka mitycznym pokoleniem Nowego Wieku, o którym poniżej.
Każda liszka…
Spotkała kiedyś sowa kota na nocnych łowach i ostrzegła go, aby nie tykał jej piskląt,  bo narazi się na jej zemstę. Kot zgodził się, ale spytał  jak ma rozpoznać jej piskęta. ” Bardzo łatwo. One są te najpiękniejsze.” Kot znalazł jedno gniazdo, w którym siedziały małe szkarady i oczywiście zjadł je bez wyrzutów sumienia.  Gdy sowa zobaczyła co się stało , huknęła: do kota :Ty bandyto! morderco! zjadłeś moje pisklęta!” Na co kot odrzekł : ” okłamałaś mnie, bo te twoje były najbrzydsze.” Dla matek i ojców ich dzieci są zwykle najmądrzejsze, najładniejsze i  najsuperlatywne w każdym calu, nawet jeśli są rozpuszczone jak dziadowski bicz,  nieposłuszne, dziwaczne  i  mają problemy w szkole . Od  lat siedemdziesiątych  XX wieku  lekarze i psycholodzy  zaczęli  dostrzegać u wielu dzieci tego pokolenia jakieś niezwykłe cechy, poprzednio ignorowane lub lekceważone. Ta „fioletowa” (kolor is aury) grupa odznaczała się w dzieciństwie  buntowniczą i wojowniczą naturą, bo wspólnym celem ich życia – jak wyjaśnia jedna z wielu stron opisujących ten fenomen – jest  „burzenie starych systemów, które  straciły swą elastyczność” i  opóźniają postęp ludzkości ku lepszej przyszłości. Te kolorowe dzieciaki podrosły nieco i są dziś wśród tych rebeliantów, którzy obalają dyktatury arabskie, protestują odważnie przeciwko rażącym nierównościom społecznym, manipulacjom polityków, które pogrążają gospodarkę światową w rosnącym chaosie i bankierom zgarniającm milionowe tantiemy z kieszeni podatników. Ich śladem idzie rzekomo następne pokolenie „dzieci kryształowych”, które  zaczęły pojawiać się dwanaście lat temu. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 9 marca 2012 ©Stefan Grass

Reklamy

Tagi: , ,

Komentarzy 8 to “41.Pomarańcze i dzieci indygo”

  1. signe Says:

    teraz będę mówić kolor oranżadowy i zobaczę, co będzie:)
    marchwiowe dzieci, o tym piszesz pierwszy raz:)
    ale najtrudniejsze jest dla mnie, jak mamy odróżnić indygo od fioletu, bo ja tak, a Ty tak…
    i która czakra jak się świeci
    pomyślę:)

  2. stefan Says:

    signe, ja podejdrzewam, że matka Ewunia zjadła owoc pomarańczy, tylko ktoś to źle przetułmaczył na jabko;) Po niemiecku pomarańcza nazywa sie apfelsinne co da się spolszczyć na „jabłko grzechu”. Pomarańczowa czakra to strefa tzw „grzechu Adama”. I tu leży owoc pogrzebany;). Indygo – kolor międzybriowy; przysadka mózgowa; fioletowy- kolor szyszynki i czakry ciemienia, ale tu czakroznawcy czasem się różnią. 🙂

  3. signe Says:

    no tak, akurat dziś się nie różnimy co do indygo i fioletu:)
    czytałam, że fiolet, kolor złoty i biały są przypisywane tej samej czakrze ciemieniowej,
    sny by to potwierdzały, chociaż fiolet mają opanowany najlepiej,
    może to była pomarańcza koloru oranżadowego, wtedy cała historia nabiera innego wyglądu,
    jabłko jest spolszczone przez tłumacza sprzed czasów pomarańczy!!!
    historia jest okropna, dobranoc:)

  4. stefan Says:

    signe, ja byłem widocznie w ciemię bity i dlatego mi siź te barwy czakralne ciągle mieszają. A Ty jesteś nie w ciemię bita, co mnie uradowało. Neardentale na każdy owoc mówili O! jabko i dlatego „pomme d’orange to jest właściwie „jabłko z oranżerii” do robienia oranżady czy jakoś tak. W gołwie mi się mąci dobranoc…. 😮

  5. signe Says:

    o, dobranoc:)
    jesteś nieźle stuknięty, dzięki za to, tzn. bardzo przepraszam:)

  6. stefan Says:

    signe, nie przepraszaj za mówienie prawdy;) Każdy kto ma jakiś kontakt ze mną wie, że jestem stuknięty, za co jestem wdzięczny bo w ten sposób unikam nudzenia się ze samym sobą. O, dobrej nocy :)*

  7. signe Says:

    o, co za ulga!!! na pewno jesteś nie do znudzenia, ale żebym zaraz ogłaszała na blogu felietonowym coś takiego…
    nie, nadal przepraszam,
    dręczyło mnie to i pukało w głowe
    to się nie powtórzy
    to się może napisze w sposób bardziej elegancki,efemerydalny,
    o ile pozwolisz z Tobą skonsultować…
    dzień dobry:)

  8. stefan Says:

    dzień dobry, signe. Tutaj mało kto zagląda, a między „starymi” przyjaciółmi takie określenia są całkowicie dozwolone. No, tak, efemerydalnie stuknięty dodaje elegancki niuans.:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: