44.Puzzle i podróże po ziemi nieznanej

Choćbyś poznał ziemię całą,
Milion gwiazd jeszcze zostało.
Choćbyś gwiazdy znał na niebie,
Jeszcze musisz znać…sam siebie.”
Maria Konopnicka: Stopnie poznania
Mam dziś ochotę na zlekka filozoficzny temat podróżowania po ziemiach nieznanych, które są w nas samych i dookoła nas. Terra incognita-ziema nieznana- to całe nasze życie. Wyruszamy w świat bez map i kompasów, pogwizdując sobie dla otuchy, bo nasza samotność wydaje się nam niebezpieczna. Wydeptujemy na tym obcym gruncie własną ścieżkę, kierując się naszą gwiazdą przewodnią i wsłuchując się w echa kroków tych, którzy szli przed nami. Czasem nasza ścieżka skrzyżuje się z innymi, to znowu gubi się chwilowo na bezdrożach, zanim zbiegnie się wreszcie z pielgrzymim szlakiem wiodącym ku obietnicy dalekich horyzontów. Po tej ziemi nieznanej wędruję już od wielu lat. Piszę o moich wędrówkach częściej dla siebie, ale czasem dla moich stosunkowo nielicznych czytelników. Internet jest dziś nową ziemią nieznaną, po której podróżują miliony ludzi na całej kuli ziemskiej w poszukiwaniu jakieś wspólnoty, którą jest trudno okreslić. W tej tajemniczej rzeczywistości wirtualnej spotykamy wirtualnych przyjaciół, którzy czasem materializują się w naszym życiu, jako prawdziwe osoby z krwi i kości, a nie mgliste anonimy zamieszkujące bliżej nieokreśloną przestrzeń. Do wędrowania po tej elektronicznej ziemi nieznanej trzeba mieć odwagę, ostrożność i silne nerwy. Często można się natknąć na sieciowych napastników, oszustów i psychicznie chorych internautów, pijanych chaotyczną wolnością  i własną, złudną nietykalnością pod pokrywą pseudonimów i anonimowych adresów. Drogowskazy na internecie mogą prowadzić do ciekawych dyskusji z ludźmi z całego świata albo w ślepe uliczki, gdzie błędne ogniki tzw trolli i spamerów zwodzą nieostrożnego wędrowca we mgłę ich chorych obsesji. Najbardziej fascynującym i zarazem najtrudniejszym do opisania terenem jest oczywiście sam człowiek, istota nieznana, w pełnym tego słowa znaczeniu. Pisząc o sobie, mówimy także o innych ludziach, o tych spotkanych na wielu ścieżkach życia. Bywało tak, że szedłem z nimi, ręka w rękę, aż do najbliższego zakrętu wydarzeń, gdzie nasze drogi często rozbiegły się.Byli tacy, z którymi dzieliłem się chlebem codziennych doświadczeń i szczyptą soli mądrości, ale także inni, z którymi zderzałem się w bolesnych kolizjach wzajemnego niezrozumienia. Każde spotkanie było dla mnie podróżą samo-odkrywczą, bowiem każdy przechodzień na drodze życia jest jak tajemnicze zwierciadło, w którym możemy ujrzeć wierne odbicie naszego własnego człowieczeństwa.

Puzzlowanie w Podłej Górze
To żadna chyba nowina dla Czytelników, że ja lubię włóczyć się po polskich wioskach i gminach  o niezwykłych nazwach. Ciekawi mnie co się tam dzieje i o czym wróble świergoczą na strzechach. Parę dni temu zaintrygowała mnie wieś Podła Góra, w ziemi lubuskiej, powiecie świebodzińskim, w gminie Skąpe. Jest to stare osiedle z XIIIw, które pod koniec ostatniej wojny stało się makabrycznym cmentarzyskiem niemieckich uciekinierów. Istnieją różne wersje tych masowych grobowców. Niektóre pochodzą od raczej wątpliwych „świadków naocznych”, głównie Polaków, którzy osiedlili się tutaj po zakończeniu wojny  i głównie dlatego ich relacje o masowym rozstrzeliwaniu Niemców przez żołdaków Czerwonej Armii są oparte na ulubionym źródle sensacyjnych wiadomości: „sam nie widziałem, ale „słyszałem od ludzi, którzy tutaj byli”. To chyba ich duchy, jeśli krasnoarmiejcy wymordowali wszystkich niemieckich mieszkańców. Wydobywaniem kości zajmowało się  w 2009r Stowazyszenie „Pomost”, godna pochwały inicjatywa budowania zwykłego ludzkiego porozumienia między Niemcami i Polakami. Ci młodzi woluntariusze wydobyli z ziemi w Podłej Górze ok. 150 szkieletów, dorosłych i dzieci. Jednym z najtrudniejszych zadań pracowników Pomostu było tzw „puzzlowanie”  – nowe znaczenie dla pożyczonego od Anglików słowa „puzzle” czyli naszej ładnej łamigłówki. Gdy grabarze znajdują porozrzucane kości , ich zadaniem jest składanie czaszek, piszczeli , kręgosłupów etc  w jeden szkielet  i ten proces nazywają właśnie puzzlowaniem czyli łamaniem głowy nad tym co należy gdzie i do czego. Wracam do pogodnych łamigłówek dzieciństwa.Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 30 marca 2012 ©Stefan Grass

Reklamy

Tagi: ,

komentarzy 8 to “44.Puzzle i podróże po ziemi nieznanej”

  1. signe Says:

    ale Ci się trafiła ta Podła Góra…
    jak tam się mieszka, jestem ciekawa…
    a w „Biegnącej z wilkami” jest o składaniu szkieletów, że to czynność ważna i twórcza,
    tylko że to jednak jakieś składanie odwrotne…

  2. signe Says:

    przepraszam, nie mogłam się zalogować nawet do śnienia świata…
    a fikcyjnie można się wpisywać, nie przypuszczałam,
    może pozostać przy tej wersji?

    ale na razie normalne pozdrowienia, wyleciała mi przez te trudności z głowy M. Konopnicka:)
    tu się nie da znać samego siebie, jeśli nie można nawet prawdziwego adresu wpisać…..

  3. stefan Says:

    signe, ja lubię trafiać do takich dziwnie nazwanych, małych wiosek, ale już mi się to wszystko zaczyna nudzić. Nie wiem czym i jak się ożywić. Może kasza jaglana by pomogła, ale do W, za daleko, 😦
    Od jutra wraca ziąb co mnie martwi ale tylko trochę. U Ciebie chyba śnieg? Brrrr… globalne odcieplenie 😉

  4. stefan Says:

    signe, obawiam się, że programiści WordPress mają zbiorowy urlop. Nie wiem jaki Merk inaczej tam działa, ale przysłał mi do zatwierdzenia Twój „fikcyyjny adres” 😮 No, zatwierdziłem, ale oni chyba mają jakiś kompleks z polskimi adresami bo nikt mniej odważny już się u mnie nie odzywa. Trfaj pliz. 🙂

  5. signe Says:

    to ja skorzystam jeszcze z tej możliwości, popatrz, nie wiedziałam, że taka fikcja jest możliwa,
    kiedy merkuriusz się odwróci?
    ja mam kontuzję ręki
    ja i otoczenie pachnie więc czeskim żelem goździkowym:)
    ciągle piszesz jakbyś nie był znudzony, tak to wygląda z drugiej strony ekranu…
    idę spisać sny
    powiedz co Ci przychodzi do głowy, kiedy o niczym nie myślisz?
    hmhmhm:)

  6. stefan Says:

    😉 masz nawet niezły awatarek fikcyjnego adresu, bo jesteś uznana za wirtualną rzeczywistość. Nie dziwę się kontuzji bo ostatnie sny to kula w łeb, gangi, bitwy, no, wiesz jak to jest. Ale oczywiście współczuję i wysyłam faliste reiki.Znudzenie to niedokładne określenie, po prostu pisze ktoś inny, kim się wyręczam. Gdy o niczym nie myślę, wtedy zasypiam momentalnie. Spisuj sny i pewnie dobranoc?:)

  7. signe Says:

    może pisać Ten Kto Inny, ja lubię też Jego Pisanie:)
    niestety nie udało mi się podchwycić Cię tym pytaniem podchwytliwym,
    może uda Ci się wymyślić lepsze pytanie na wywołanie myśli, gdy ich nie ma, f co nie wierzę do końca, a nawet od początku,
    bardzo mnie cieszy, że nareszcie istnieję wirtualnie w wordpressie, trzeba było po prostu fpisać fikcyjnyadres:)

  8. stefan Says:

    tak, to jest ten felietonista, bez polotu, ale nie mogę od niego za dużo wymagać, bo mi zrobi wymufkę i co wtedy? Gdy o niczym nie myślę, to wtedy nagle pojawia się myśl, że ja o niczym nie myślę i od razu zaczynam myślić o czymkolwiek, aby wypełnić myślową pustkę.
    Tak, fikcyjny adres zatwierdzony jako fikcja gwarantuje, że tam nie mieszka prawdziwa osoba tylko fikcja i to całkowcie zadawala Wp, bo fikcyjne osoby nie potrafia spamować..:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: