46.Wiosenny Tętent Nosorożców

..cóż robic? nie drzewo wybiera ptaka, który na nim siada, lecz ptak wybiera drzewo!”
W. Sieroszewski: Ol-Soni-Kisan
——-
Co kraj, to przysłowie.Mądrości ludowe często krążą wokół podobnych tematów. Zmienia się jedynie ich lokalna otoczka. W Polsce ostrzegamy: „nie wywołuj wilka z lasu”, ale w Afryce inne zwierzę spełnia podobną rolę: „ nie mów o nosorożcu, gdy w pobliżu nie ma drzewa.”  Bardzo mądra rada dla każdego , ze mną włącznie, aby nie przewidywać złych wydarzeń – w czym celujemy jako naród – jeśli nie mamy także pomysłów na to, co zrobimy w razie gdy zobaczymy wilka za progiem.. Gdy mi się nie chce gdybać, to mam pod ręką inne powiedzonko, wzięte z angielskiego: „ przeskoczę ten płotek, gdy do niej dolecę”. (I will jump that fence when I come to it). Jeśli życie jest jak wyścig z przeszkodami, to nie warto przewidywać na której przeszkodzie mój rumak zwali się i przygniecie mi  nogę, bo może nigdy do tej przeszkody nie dotrę, a jeśli dolecę, to może koń mi się spłoszy i stanie dęba albo, jeśli jest sprytny, ominie przeszkodę i wygra wyścig bez dyskwalifikacji.  Wydaje mi się, że życie to po prostu wachlarz możliwości. Nigdy nie jest tak, że nie ma się wyboru, bo każdy wybór ofiaruje co najmniej dwie możliwości. Moje drzewko decyzji rośnie i rozgałęzia się, ilekroć coś zacznę, bo każdy krok wprzód, w bok czy do tyłu prowadzi niechybnie do następnego. Nie jestem programistą, ale o ile wiem tak się właśnie pisze te bardzo mądre programy, które pozwalają mi np na hulanie po internecie. Ponieważ mój mózg to też taki biologiczny komputer, który działa tylko dlatego, że ma także program zwany umysłem, więc może  tutaj właśnie tkwi tajemnica przewidywania, nie tylko minusów, ale także plusów. Nigdy nie ma tak, żeby nie było wyboru. No, i gdy już coś wybiorę, to idę tą ścieżyną, dopóki nie znajdę się przy następnej przecznicy, gdzie jedna ścieżka idzie w prawo, a druga w lewo. Mogę także iść na przełaj między nimi i to też czasem daje dobre rezultaty. Więc chyba najlepiej znaleźć sobie najpierw jakieś zadrzewione miejsce, a potem zacząć zadawać sobie takie dręczące pytania jak „co by było, gdybym uslyszał za mną groźny tętent i nagle, z tych krzaków, wylecial nosorożec?”  Tfu, na psa urok.

Kocha-lubi-szanuje
Zacznijmy od tego co jest cenne i równocześnie prowadzi w jakimś kierunku:  moja droga.  W angielskim, jak i w innych językach, miłość i koszt są ściśle związane. My dearest wife – moja najdroższa małżonka – można różnie zrozumieć: żona która jest bardzo kosztowna albo bardzo kochana. Niewykluczone, że nawet żjedno i drugie.  „Moja droga” ma także podskórne znaczenie wspólnej podróży po drodze zycia, co da się romantycznie ująć w formie „moja droga – twoją drogą”. Angielski jest pozbawiony tego niuansu, ale ma inny w postaci dźwiekopodobnego słowa „deer” – „sarna”.Gdy Anglik mówi „my dear wife „, nie należy dowcipnie pytać czy  jest jeleniem, bo on nie zrozumie tej ironicznej aluzji. Rogi jelenia (antlers) nie kojarzą się Anglikom z niewiernością małżenską. Francuz, któremu żona przyprawiła rogi, nazywa sie cocu co łączy się z angielskim cuckold, a obydwa słowa zawdzięczają swoje pochodzenie kukułce(coucou- cuckoo), znanej z nonszalanckiego zwyczaju  podrzucania jajek innym ptaszkom do wylęgania. Tak więc to wyglada w naszym materialistycznym świecie, że miłość i cennik towarów galopują zgodnie w tym samym semantycznym zaprzęgu. „Love„, w polskim sensie „kochanie”, jest dość często używane przez niższe klasy  wobec obcych ludzi, jako pozornie poufała forma grzecznościowa (coś jak nasze „pszepani”, ale mniej formalne) Można się z tym spotkać w kafejkach, na straganach, wśród kelnerek w pubach, ogólnie do młodych i starszych osób obojga płci. W używaniu tego „love” (które jest bardziej pospolite niż „darling, darlin’ albo me-darlin’) trzeba miec jednak dobre wyczucie sytuacji, w której można tego słowa użyć bezkarnie. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 13 kwietnia 2012 ©Stefan Grass

Reklamy

Tagi:

komentarze 2 to “46.Wiosenny Tętent Nosorożców”

  1. signe Says:

    na bazarze mówią „pani kochana” a do panów? nie,nie, „pan szanowny” się zdarza, „pani szanowna” , muszę popodsłuchiwać,
    najbardziej mi się podoba o nosorożcu:)
    będę używać przysłowia z nosorożcem,
    jak to będzie, nie mam pojęcia, ale muszę spróbować.
    nigdy nie mówić o bezdrzewnym nosorożcu,
    dobranoc,
    czuję się dumna, że w piątki są dla mnie przygotowane wspaniałe felietony!!!

  2. stefan Says:

    To niesamowite – na dwie minuty przed pojawieniem się tego komentarza,zastanawiałem się gdzie jest Twoja piątkowa reakcja na gęsie piórko. Jestem widocznie telepatykiem.;) Do panów chyba mówi się „pszepana” Do kelnera wołało się „panie starszy”, na kelnerkę ? pstryk palcami? itede. Miło mi że ktoś tu zagląda piątkowo i pisze kilka słów gęsim piórem – dzięki :-)*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: