58. Niema Gwiazda Bioskopu i Drobiazgi

„Kto pieniążki ma, ten siedzi w bioskopie
A kto ich nie ma, tego bida kopie
Przyśpiewki miejskie

Pamięć moich dziecięcych lat błąka się jak pijane dziecko we mgle, które trzyma się żywopłotu słów i obrazów dla utrzymania równowagi. Bioskop…to słowo pewnie usłyszałem w rozmowach mojej matki z sąsiadkami lub licznym gronem ciotek. Dziwnie brzmiące dla małego chłopaka imiona wczesnych gwiazd bioskopu, który pojawił się w Lublinie w początkach XX wieku, były zalążkiem późniejszej kinomanii. Pola Niegryź, Rudy Walenty, Czarny Czaplin – takie były moje pierwsze słuchowe spotkania z niemym gwiazdami trafnie zwanego  „iluzjonu”, tej fabryki snów i złudzeń, która po stu latach wciąż otumania miliony ludzi na całym świecie. Nie wiem czy rodzice lub najstarsza siostra zabrali mnie kiedykolwiek do tych bioskopów, ale jako nastolatek byłem już zauroczony migającymi na białym prześcieradle ekranów przygodami kowbojów i czerwonoskórych dżentelmenów. Moje lokalne kino nazywało się „Corso” i tam, o ile mnie pamięć nie myli, oglądałem moje pierwsze „nieme filmy” z Polą Negri, chociaż film dźwiękowy, wprowadzony na kilka lat przed wybuchem wojny, szybko zmienił grymasy twarzy na ludzkie głosy. Pola Negri stała się sławna dzięki jej zdolności wyrażania uczuć i emocji przez robienie odpowiednich min. Jej niski alt nie wychodził zbyt dobrze w pierwszych nagraniach dźwiękowych, więc spakowała manatki i pojechała do Niemiec, gdzie Hitler był jej wielbicielem i uratował ją od bezrobocia, anulując edykt Goebbelsa, który podejrzewał ją o żydowskie pochodzenie i zakazał angażowania jej w nazistowskich filmach. Jej nieco zwodniczy orientalny wygląd zawdzięczała genom Romów, z których wywodził się jej ojciec-Słowak, Jerzy Chałupec. Całe jej długie życie (zmarła mając 90 lat) to właściwie filmowy seriał, w którym prawdziwe i zmyślone zdarzenia, legendy, anegdoty i plotki medialne kłębią się burzliwie w nielicznych, możliwych do sprawdzenia, faktach. Kopia jej pierwszego filmu „Niewolnica zmysłów” sprawiła. że padła w ramiona ppor.hr.Dąbskiego, który był komendantem Straży Granicznej w Sosnowcu. Hrabia chciał skonfiskować ten podejrzany zwój celuloidu, Pola oczarowała go mimiką i za kilka miesięcy była rezydentką Sosnowca jako Apolonia hrabina Dębska-Chałupiec. Znudzona prowincją  i arystokracją, Pola rozwiodła się i dość szybko stała się popularną gwiazdą Hollywoodu, wpadając po drodze w ramiona Chaplina i Rudolfa Valentino, nie licząc mniejszych podbojów. Po nagłej śmierci Rudolfa, Pola Negri szybko pocieszyła się ostatnim krótkotrwałym małżeństwem z gruzińskim księciem, Sergiejem Mdivani. Jak przystało na księżnę z bajki, córka blacharza z Lipna w Ziemi Dobrzyńskiej, zamieszkała we własnym pałacu we Francji, ale ten epizod też trwał tylko trzy lata. Oglądając dziś jej stare filmy w internetowej „jutubie”, widzę tylko przesadnie umalowaną damę z innej epoki, która stroi śmieszne miny w pozornie tragicznych sytuacjach. Jej talent popularnej śpiewaczki ujawnil się dopiero pod koniec jej kariery filmowej.  Niestety, śpiewa swoim urokliwym altem tylko po angielsku lub po niemiecku.

Drobiazgi

Przysłowie mówi, że diabeł tkwi w szczegółach, ale doświadczenie podszeptuje, że mądrość wszechświata jest ukryta w alfabecie drobiazgów. W jazgocie medialnym trudno jest dostrzec na pozór błahe wydarzenia, a jeśli nawet je zauważamy, to rzadko kiedy mamy ochotę na ich dogłębną analizę. Od tego byli dawno temu wróżbici, kapłanki i mędrcy dębowych gajów, gdy życie płynęło w rytmie zmiennych pór roku. – „…czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia ” jak mawiał Kaznodzieja. W epoce nano-sekund czas skurczył się do molekuł ciągłego pośpiechu. Drobiazgi są wyprute z tkaniny znaczeń i wyrzucone razem z innymi rupieciami poza naszą świadomość. Czy dostrzeganie tych na pozór mało znaczących drobiazgów, rozbłysków tego co nas otacza, bliskich spotkań trzeciego stopnia z pszczolą szukającą nektaru w dżungli cementu, ze spojrzeniem małego dziecka w supermarkecie, w którym ciekawość wyziera z beztroskiej niewiedzy o świecie, nie jest warte jednej minuty refleksji w naszym pędzie do nikąd? Chyba tak…Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 6 lipca 2012 ©Stefan Grass

Reklamy

Tagi: ,

Komentarze 4 to “58. Niema Gwiazda Bioskopu i Drobiazgi”

  1. signe Says:

    najdziwniejsze tu dziś słowo: bioskop,
    nie słyszałam go nigdy ani nie widziałam, co jednak trochę dziwne,
    bo lubię dużo słów,
    a to jest tak nowe jak w dzieciństwie, znowu mam ten podziw,
    że coś się odkryło,
    może to drobiazg, ale dla mnie cały felieton na tym stoi, znam słowo „bioskop”, dzięki:)

  2. stefan Says:

    signe, ciekawe jest to że ten przedrostek bio- ma dziś zupełnie inne skojarzenia jak biosfera, biologia itp. W moim dzieciństwie „bioskop” miał widocznie jakąś nieznaną siłę żywotną, której brakuje w kinie Ale iluzjon wskazywał że ten bioskop to był jednak świat żywych snów. Albo coś w tym rodzaju Dobranoc :-).

  3. signe Says:

    to taki ożywiacz obrazów?
    bioskop
    tylko patrzę, do czego by tu go użyć
    (ożywiać obrazy)
    dzień dobry, nadal skwar wisi, przeziębił mnie!!!

  4. stefan Says:

    signe, dzień dobry:) upalne przeziębienie???to chyba coś do opisu w księgach medycyny! masz rację z tym bio- żywe obrazy, chociaż tak między nami, to one dawały tylko złudzenie życia. Typowe sny. Tutaj jest dopiero kwiecień. Czekamy na lato. 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: