66. Metafory i pułapki dla blondynek

A  ci, co dziś wzdychając, klecą polskie rymy…
Muszą ginąć, rzuceni w te błękitne dymy
Które z trzyramiennego wychodzą świecznika
Jak z ablowej ofiary.- Metafora dzika.
Lecz domyślny czytelnik łatwo ją zrozumie.  ”
W.Gomulicki: Kocia

Gdy rozmawiam z Anglikami, staram się unikać kwiecistych przenośni i porównań mojej ojczystej mowy, tłumaczonych w pośpiechu na język Szekspira. Innymi słowy, wolę ugryźć się w język, zanim poślizgnę się na jakiejś polskiej metaforze. Po wielu latach mówienia i pisania po angielsku, mam nieco podobny problem w pogawędkach z moimi rodakami, bo czasem zdarza się, że jakiś typowo angielski idiom wypchnie mi z pamięci bardziej zrozumiały polski odpowiednik. Zamiast powiedzieć „nie strugaj wariata”, mówię do kuzyna „pociągnij mi tę drugą” co, oczywiście, sprawia, że patrzy na mnie jak ciele na malowane wrota. W podobny stan oszołomienia mógłbym wprawić moją wnuczkę, gdybym powiedział, „don’t whittle a madman”.Ponieważ idiomy różnych języków są rzadko wzajemnie przetłumaczalne, trudno się chyba dziwić, że strefa euro pogrąża się coraz głębiej we wzajemnym niezrozumieniu. Podstawowe znaczenia wielu słów roztapiam w metaforach i frazach aby, rzekomo, ułatwić moim słuchaczom zrozumienie tego, co chcę wyrazić. Patrząc na podniecenie widzów na igrzyskach olimpijskich w momencie dramatycznych finiszów,miałem wrażenie, że wyskakiwali ze skóry, podczas gdy zawodnicy wychodzili z siebie, aby zwyciężyć. Każdy atleta musiał mieć nerwy ze stali, co nie przeszkadzało mu rozpływać się we łzach radości po zwycięstwie, lub smutku po klęsce. Koniec tej niezwykłej ekstrawagancji był początkiem ściagania milionów Brytyjczyków z obłoków na ziemię. Teraz muszą trzymać nerwy na wodzy i nałożyć włosiennicę codziennych trudów. W tych kilku zdaniach dowiedziałem się, dzięki metaforom, że moje emocje to konie, które powinny mieć wędzidło, bo bez niego będą brykały. Jako istota ludzka mogę także wyskakiwać ze skóry, szybować  w obłokach i odprawiać pokutę za grzechy w codziennej harówce. Specjalna nisze mają dziś  tzw „wałęsizmy” innego noblisty, z których wybrałem na zakończenie tej opowiastki jedno przejęzyczenie, które wciąż rozśmiesza:”Ja już nie szukam pieniędzy za książki, bo te całkowicie udupiłem w sprawach społecznych…”(ps.oczywiście miał na myśli „utopiłem”).

Pułapki dla blondynek
Są także semantyczne pułapki, w które wpadają nawet Anglicy, a cóż dopiero mówić o cudzoziemcach, których jest tutaj „fair number” – no, właśnie! co to znaczy? płowy numer, uczciwa liczba, czysta ilość? Chyba „znaczna ilość”. „Fair” ma mnóstwo znaczeń w angielskim, a różnice są tak subtelne, że na każdej można się fatalnie poślizgnąć. Słynny film „My Fair Lady” jest wielowarstwową grą półsłówek i nawet wikipedia wzdrygnęła się przed tłumaczeniem tytułu (Moja Piękna Dama) albo Mayfair Lady – Dama z Mayfair, eleganckiej dzielnicy Londynu, bo w gwarze londyńskiej (cockney) Mejfer wymawia się Majfer czyli My Fair. Proste? Takie często używane potoczne powiedzenie jak „all is fair and square” (wszystko jest szczerze i po prostu) da się po polsku wyrazić „wszystko jest blond i kwadratowe”, co w języku snów jest całkiem prawdopodobne. Może angielski jest takim właśnie językiem, ale najpierw trzeba go błędnie przetłumaczyć na polski? Powojenny Fair Deal to Sprawiedliwy Porządek (albo Ład), a nie handel blondynkami (diler już wpadł do polszczyzny jak śliwka w kompot) na jarmarku, bo „fair” to także targ albo częsta w Anglii wenta dobroczynna, zwłaszcza gdy jest fair weather (ładna pogoda) i wieje „fair wind” (przychylny wiatr). „Fair” jest często używany w sensie „równych szans dla każdego”, ale  „fair sex” wcale nie znaczy „równouprawnienia płciowe”, lecz „płeć nadobna”, z której wykluczeni są mężczyzni w imię tejże równości. I na koniec – fair cop to slang kryminalny, który nie znaczy „blondyn policjant” ,ale „nie mam pretensji, żeś mnie aresztował”. „Fairy” ma dwa znaczenia: albo wróżka leśna, duch opiekuńczy albo slangowy „gej”, dziś już raczej mało używany. Fair enough czyli dość o kwadratowych blondynkach na targu wróżek. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 31 sierpnia 2012 ©Stefan Grass 

Reklamy

Tagi: ,

Komentarze 3 to “66. Metafory i pułapki dla blondynek”

  1. signe Says:

    same pułapki i kłody!!!
    ale czy już tak nie robiliśmy, żeby wrzucać swoją zwykłą polszczyznę w googlowe retorty, a co wyniknie w języku innym, z powrotem spolszczać?
    muszę się bawić:)

  2. signe Says:

    zrobiłam tak, powyższy koment zakręcony w googlu dwa razy brzmi teraz:

    same pułapki i kłody!
    ale jeśli już tego nie zrobiłeś, aby rzucić swoje zwykłe retorty języka polskiego w Googling i co przyjdzie w innym języku, z powrotem spolszczać?
    I have fun 🙂

    rzucam więc swoje zwykłe retorty, odtąd będziesz miał komenty bardziej prawopółkulowo skrętne:)

    tzn:

    wrzucam moją zwykłą retortę od teraz będziesz miał więcej skręcanie prawopółkulowo…

    chodzi o skręcanie się ze śmiechu, chyba,
    wielkie dzięki,

    I have fun:)

  3. stefan Says:

    😀 świetna zabawa w zakręty prawo półkulowe czyli zabawy w kącikach hemisfery prawa, Nie wiem co się czai w lewym półskręcie bo nawet stracham się próbować w googling Ja też mam uciechę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: