70.Migawki z sieci wędkarza słów

„Rybak na wędce zapuścił robaka,
Rybka zjadła zanętę, a nie tknęła haka
I my rozsądną rybkę naśladujmy wiernie:
Szukajmy pociech w życiu, omijajm ciernie.”
S.Jachowicz (1796-1857)

Grzebiąc wczoraj w mojej rybackiej sieci jaką jest internet, znalazłem kilka błyszczących kiełbi i płotek medialnych na felietonową przekąskę.  Możliwe, że  kiedyś były takie „rybki”  traktowane poważnie lub z lekkim przekąsem, ale dość szybko zniknęły ze szpalt gazet i ekranów TV, jak wszystkie efemerydy. Dziś mało kto się nimi interesuje poza komediantami i badaczami przeszłości. Edward de Bono, brytyjski lekarz i światowej sławy „guru” sztuki twórczego myślenia, które jest znane jako „równoległe myślenie” (Sześć Kapeluszy Myślenia) zaproponował  w 2000r. proste rozwiązanie konfliktu arabsko-izraelskiego: marmajt. Według niego, agresja w tym rejonie świata może być rezultatem niskiego poziomu cynku we krwi jego mieszkańców. Brak cynku jest z kolei powodowane tym, że w Izraelu jak i wszystkich krajach Półwyspu Arabskiego ludzie obżerają się codziennie przaśnym pieczywem (maca, pita), przyrządzanym bez zakwasów. Marmajt (marmite), znany od przeszło stu lat, jest wyciągiem drożdżowym, ubocznym produktem warzenia piwa. Mimo, że de Bono wysłał swoją propozycję do komisji przy min.spraw zagranicznych, nie została ona przyjęta z entuzjazmen na jaki zasługiwała i dziś jest tylko wspominana jako dowcip w telewizyjnych zabawach. Oczywiście, agresja nie ogranicza się do tych, którzy jedzą ciasto drożdżowe lub przaśne. Niedobór cynku również powoduje objawy agresji u dzieci, nastolatków i dorosłych. Może warto byłoby częstować kiboli przed wejściem na stadium przekąskami, bogatymi w cynk.Tu należy przed wszystkim zaliczyć ostrygi, małże, krewetki, drożdżowe ciasteczka i ogórki. Warto dodać, że alkohol niszczy cynk, tak jak mleko i cukier.

****

Na pierwszy rzut oka, Henryk Sienkiewicz, pierwszy polski noblista (1905) i twórca takich niezapomnianych postaci jak Wołodyjowski  Kmicic, Zagłoba czy Longinus Podbipięta, nie ma nic wspólnego z dość dobrze znanym aktorem Hollywoodu, Charles’em Bronson’em. Nawet to, że Bronson grał role Polaka w kilku filmach, jest tylko ledwie widocznym śladem, który wyśledziłem w labiryncie internetowych zawikłań. To, co łączy tych dwóch twórców fantazyjnych postaci, jest ich pochodzenie: obaj byli potomkami zubożałych tatarskich szlachciców, zamieszkujących Wielkie Księstwo Litewskie. Ich rodziny były spolonizowane. Bronson, który urodził się w Ameryce jako Karol Dionizy Buczyński w 1921r był synem emigranta z Druskienik i angielskiego nauczył się dopiero, gdy był nastolatkiem. Tatarskim przodkiem Sienkiewicza był Piotr Oszyk, pułkownik wojsk polskich w XVI wieku. Nie wiem czy Bronson-Buczyński stworzył jakieś pamiętne postaci w swoich filmowych rolach, ale jego tatarski pobratymiec, Sienkiewicz ma na swoim koncie niezapomnianą w pamięci mieszkańców Zbaraża postać Podbipięty, który po ścięciu trzech głów napastników, zginął w bohaterskiej próbie przedarcia się z oblężonego miasta i został (w książce) pochowany w Zbarażu. Gdy w roku 1900 zarząd miasta postanowił usunąć ruiny starego kościoła na budowę nowego domu, mieszkańcy Zbaraża nie zgodzili się, bo twierdzili, że tam był pochowany ich bohater, Longinus Podbipięta. Taka jest magiczna moc fikcyjnych bohaterów książkowych.

****

Moje wnuczki nie znają ojczystego języka ich dziadka, więc staram się zachęcić  je do ćwiczeń, które pozwolą im poznać piękno polskiej wymowy. Krótki przykład poniżej.
Drgnąłem, tchnąłem, czknąłem i ocknąłem się ze snu. Był dżdżysty brzask. W gąszczu trzcin chrząszcz prządł miąższ owadzich śnień. Dźwięk jego brzdąkania zbrzydł mi..Deszcz szemrał w chaszczach. Chlupot kropli pstryknął w łeb dżdżownicy. Umknęła w głąb czarnoziemu, tam gdzie zrąb domu tkwił w zmroku. Szarobiała czeczotka czmychnęła w krzewy. Mnich w kapturze egzorcyzmował w dąbrowie drwala z toporem. Krnąbre frazy łaciny utkwiły mu w krtani, bo drwal drwił ze zgrzybiałych  klątw. Ropuchy rechotały na widok pierzchających krocionogów. Rzeźbione kształty żyworódek lśniły w mrugnięciach mżawki meteorów.Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 28 września 2012 ©Stefan Grass 

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarze 2 to “70.Migawki z sieci wędkarza słów”

  1. signe Says:

    wszystko przeczytałam z należytą powagą, wszystko, nawet o grobie Longinusa Podbipięty, ale ostatni fragment, migawkę, tak, migawkę, bo to jest mniej niż drabble, czytam zachfycona, najbardziej lubię tę sprytną dźdźownicę…
    jeśli tak uczysz swoje wnuczki polszczyzny, to one są w strachu wielkim,
    ale super:)

  2. stefan Says:

    dzień dobry, signe:) potrafiłaś utrzymać powagę przy czytaniu o marmajtach i Longinusie?no,no,to masz siłę woli! Tę migawkę wpisałem po długim namyśle, bo nie byłem pewien reakcji redaktora, ale mu sie podobala. O czytelnikach – nie wiem. Wnuczki śmieją się i nie wierzą że jest taki dziwaczny język szelestuff. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: