76. Fakty, fantazje i nitrogliceryna na nice

„Zewsząd nas błędy toczą pod prawdy pozorem;
Szalbierstwo polityki barwi się kolorem…
Łagodność w zarzuconym upodleniu drzymie;
Ucisk zyskiem godziwym, zemsta punktem sławy..”
F. Zabłocki (1750-1821)
Ostatnio zaczynam dopuszczać do siebie okropne podejrzenie, że moja emigrancka polszczyzna staje się niezrozumiała dla rodaków w kraju. To wrażenie nie jest bezzasadne bowiem, prawdę mówiąc, mam coraz większe trudności ze zrozumieniem bełkotu krajowej prasy, polityków i tzw rzeczników, wyjaśniających w naukowym żargonie znaczenie „zjonizowanych wysoko-energetycznych składników” we wraku pechowego tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku. Muszę wyznać, że gdy przeczytałem rewelacje dziennikarza Gmyza w Rzeczpospolitej”, która pretenduje do reputacji poważnego pisma, a nie żerującego na sensacjach brukowca, słowo „nitrogliceryna” wywołało u mnie momentalnie, czysto osobiste,skojarzenia. Otóż, gdy wychodzę z domu, zawsze mam w kieszeni małą buteleczkę z nitroglyceryną. Wsiadając do autobusu lub kolejki podziemnej, mam prawo rozpylić ten wybuchowy materiał pod język, jeśli czuję zbliżający się atak dusznicy czyli anginy serca. Te objawy są dobrze znane tysiącom ludzi w starszym wieku, gdy człowiek jest mnie odporny na stresy codziennego życia. Jeśli ten autobus uderzy w latarnię i strzaska się, uśmiercając wszystkich pasażerów,włącznie ze mną. to na tym miejscu gdzie siedziałem badania chemiczne znajdą ślady nitroglyceryny. Reporterzy mają obowiązek ustalania dostępnych faktów i zadawania takich oczywistych pytań, takich jak „co było przyczyną tego wypadku.” Jeżeli tego dnia była mgła, co w Anglii nie jest rzadkością, jezdnia była śliska, a kierowca był zdenerwowany zachowaniem pasażerów, to reporter ma przed sobą mieszaninę faktów (mgła) i domysłów (kierowca). Dalsze badania specjalistów mogą wykryć ślady chemicznych „składników wysokoenergetycznych”- którymi są, wśród wielu innych chemikalii, także cząsteczki mojego lekarstwa. Dziennikarz, który napisze w reportażu, że w autobusie siedział samobójczy terrorysta, fantazjuje, tworzy medialną sensację i rzuca oszczerstwa na Bogu ducha winnego pasażera. Moja opowiastka nie da się porównać z medialnym tsunami, które rozpętała „Rzepa” swoją decyzją opublikowania sensacyjnych rewelacji. Redaktor naczelny „Rzepy”, po trzech wersjach wycofania gazety z tej awantury, oddał się do dyspozycji swoich pracodawców i poszedł na zasłużony urlop. Pochopny Gmyz zwołał konferencję prasową, na której był nieobecny, jak to puste krzesło Obamy w osławionej promocji Romneya na prezydenta Stanów Zjedn. Emocjonalny wybuch prezesa PiSu nie był chyba dla nikogo niespodzianką, bo nawet prasa zagraniczna opisała to wydarzenie jako ” ekscesy medialne, histeria polityczna, obelgi, teoria spiskowa i paranoja – polskie życie publiczne przeżyło właśnie epizod zdumiewającej gorączki” (Le Monde) „Polskie piekiełko” interesuje mnie głównie z punktu widzenia słów, znaczeń i fraz, używanych w tym kontekście. W tym najnowszym „polskim psychodramacie” zaintrygowała mnie jedynie etymologia nazwiska kolegi-dziennikarza, Cezarego Gmyza. Słownik Brǖcknera podaje, że słowo „gmyz” ma pień „güm-roić się”, co przeszło, po wielu zmianach, w czasownik „gmerać, przeszukiwać”. I tak oto, Cezary gmerał, szperał, aż wreszcie znalazł: niewypał.

* * *
Polskie „nice” jest naszym stuprocentowo rodzimym słowem i nie ma odpowiedników w innych językach słowiańskich. Jego rodowód tkwi zapewne w czasowniku „niknąć”, którego dziwaczność polega na tym, że obejmuje dwa przeciwne pojęcia: znikać i wynikać. Wciśnięte między nimi „przenikać” oznacza dostawanie się na drugą stronę i „nicowanie” jest taką właśnie czynnością.Odwracanie znoszonego po prawej stronie materiału na nice było kiedyś oznaką ubóstwa, ale dziś produkowane są płaszcze które można nosić”na odwyrtkę”: jednego dnia lice w kratki, a drugiego nice w paski. Ktoś sprytny wpadłl na pomysł oszczędzania obu stron materialu. Mam nawet gdzieś w szafie taki prochowiec „Odwyrtka” jest czysto gwarowym wyrażeniem, które przyjęło się w potocznej mowie wraz z nieodłączną przyczepką przyimkową – „na”. W rozmowie nie jest tak trudno zrozumieć coś na odwyrtkę, zwłaszcza gdy nasz rozmówca opowiada „głodne kawałki” o fantazyjnych „faktach”.
Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 9 listopada 2012 ©Stefan Grass

Reklamy

Tagi: ,

komentarze 2 to “76. Fakty, fantazje i nitrogliceryna na nice”

  1. signe Says:

    to najlepsze wytłumaczenie afery nitroglicerynowej, jakie czytałam, myślę, że to po prostu prawda, jeśli ktoś tę nitroglicerynę tam znalazł,
    a nice są słowem pieknym,
    więc jeszcze tylko nie wyjaśniłeś trotylu…

  2. stefan Says:

    No, przecież prokurator wyjaśnił, że te ślady mogły być z kosmetyków, leków itp. Trotyl to albo wymysł Gmyza albo ochraniarze mieli ze sobą jaki dynamit. Nicowanie to odkrywanie lewej strony, tej niewidocznej.:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: