Archive for the ‘Topical Doodles’ Category

Poezja i Proza Praobrazów Śnienia

15 października 2012

Tak,jak wszyscy moi ziemscy współtowarzysze, spędziłem już jedną trzecią mego żywota poza tą rzeczywistością, którą dostrzegam za pomocą moich pięciu zmysłów. Ta tajemnicza i do dziś tylko częściowo rozszyfrowana sfera śnienia były już znana w epoce faraonów i istnieją nawet „senniki egipskie” do konsultacji, jeśli kogo intryguje zagadkowe przesłania z jego podświadomych przygód. Po badaczach snów zeszłego wieku, pojawiają się teraz ciekawe obserwacje tej „ziemi nieznanej” od młodszego pokolenia pisarzy. W Polsce zwróciła uwagę swymi dwiema książkami na ten temat, pisarka powojennego pokolenia, której „Księga Ocalonych Słów”(2008) otrzymała dwie nagrody. Zarówno  pierwsza książka ”Śnienie”(2000), jak i druga,”Księga” były nominowane do nagrody NIKE w 2001 i 2009.  „Praobrazy” nowe przesłanie od „Łowczyni Snów”, Krystyny Sakowicz, jest jej trzecim wtajemniczeniem czytelników w Krainę Śnienia. Tym razem, jej książka jest treściowo, graficznie i językowo, odważną i udaną próbą pokazania tego pogranicza, gdzie sny i jawa delikatnie przenikają się wzajemnie. Sakowicz ma niezwykły talent w przetwarzaniu potoku conocnych banalnych widzeń w poezję. To co autorka śni pojawia się jako biały wiersz w górnej części każdej strony. Pozorne banały, magicznie zmienione w egzotyczne motyle słów, metafor, porównań trzepoczą bezradnie skrzydłami nad czarnoziemem dramatycznej codzienności, w której F.- „podmiot liryczny” – śnienia walczy dzielnie z nieuleczalną chorobą. W pewnym sensie Praobrazy są pamiętnikiem jednego, dramatycznie trudnego dla pisarki, roku 2008. Stąd jej pomysł, aby wprowadzić do książki chronologię, bo ”szyfry dat wskazują kiedy nastąpiły przejścia” miedzy snem i jawą . Czytelnik jest jednak traktowany z delikatną wyrozumiałością, która pozwala mu znaleźć na wielu stronach coś innego poza osobistą tragedią dwojga osób. Pisarka podkreśla wielokrotnie to, co nas wszystkich łączy w snach i na jawie, szukając i znajdując skojarzenia jej sytuacji z podobnymi obserwacjami wydarzeń w życiu innych ludzi. Opis tajemniczego snu o rybie i płaczących nad osobistą stratą kobietach, prowadzi czytelnika po niewidocznych schodach wyobraźni do Clarissy Pinkola Estes, autorki książki „Biegnącej z wilkami”, która „mówi, że nigdy przenigdy nie trzeba lamentować,choćby nie wiem co się działo, trzeba siadać i brać się do roboty…” W ten właśnie sposób, Sakowicz potrafi połączyć w swej książce rolę uczennicy i nauczyciela w jednej osobie. Indywidualnych snów nie da odłączyć się od sennych procesów śnienia całej ludzkości. Moja jawa, podszeptuje czytelnikowi „Łowczyni”,  jest twoją jawą; nasze sny są także waszym śnieniem, nawet jeśli tego nie dostrzegacie. Opisy snów w formie krótkich linii niby-wiersza nie tylko ułatwiają  czytanie i dają książce niezwykłą przejrzystość, ale także tworzą swego rodzaju poezję, jak np w tym haiku-podobnym przykładzie:
W pawilonie, o którym Sei Shonagon napisałaby
że należy do rzeczy wielkich,
był ośrodek tańca i medytacji.
Cztery kobiety w kimonach,
pośrodku wielkiej sali, w skupieniu ustawiały kroki
Praobrazy są tak niezwykłe, że określenie „książka” niedostatecznie oddaje jej urok. To jest podręcznik do codziennej medytacji, zbiór poetycznych opisów snujawy, teksty które trzeba czytać powoli, wracać do nich w momentach uciszenia, szukać w nich zgubionych skrawków jawy i nade wszystko uczyć się jak przekształcać nasze nocne wędrówki w nowy rodzaj poezji.”
(Krystyna Sakowicz: PRAOBRAZY Wyd. Forma, Książnica Pomorska  Szczecin 2012Recenzja opublikowana w Dzienniku Polskim Londyn poniedziałek, 15 października 2012 Prawa autorskie zastrzeżone© Stefan Grass

Reklamy

59. Lipa:drzewo pszczół, miodu i bujdy

13 lipca 2012

„Lubiłem lipę, co nad sławnym Janem
Cień rozstrzelony zbierała pod siebie
I co rok miodu obdarzała dzbanem
Niewymyślnego w żądzach i potrzebie…”
Słowacki: Podróż do Ziemi Świętej

Lipiec – miesiąc pachnących kwiatów lipy, brzeczących nalotów pszczół, smak miodu na języku i gorących promieni słońca na skórze. Uwielbiam nasze słowiańskie nazwy miesięcy, bo mają swój specjalny urok swojskich skojarzeń, którego nie ma w tych obcych nam imionach rzymskich bóstw i cezarów jak Juliusz i Augustus. Dlatego lipiec to, dla mnie także, lipa w drugim znaczeniu naszej miejskiej gwary czyli tandeta, partactwo albo bujda na resorach w wielu odmianach tego bogatego pojęcia. W kulturze wiejskiej nikomu chyba nie przyszłoby do głowy, aby kojarzyć to dobroczynne drzewo z oszustwem. Możliwe, że pracownicy budowlani traktowali lipowe drewno pogardliwie, bo chociaż ma ono wiele zalet, absolutnie nie nadaje się do budownictwa. Lipa jest delikatna, miękka, kapryśna, artystyczna i faworyzowana przez stolarzy (meble), rzeźbiarzy i snycerzy. Wit Stwosz, twórca słynnego Ołtarza Mariackiego w Krakowie, wyrzeźbił z kloców lipy wszystkie jego figury. Łacińskie imię lipy, Tilia, wskazuje także na bardziej kobiecą naturę tego drzewa, w kontraście do „macho” dębu. Gdy powiem, że ten „chłop jak dąb” pracuje „na lipę”, to mniej więcej każdy odgadnie, co próbowałem wyrazić w metaforycznym języku drzew. Pośmiertne życie drzew daje ludzkości tyle dobrodziejstw, że od stuleci giną w masowym drzewobójstwie które, niestety, nie jest wszędzie karalnym przestępstwem, głównie dlatego, że przynosi pazernym mordercom ogromne dochody. W Europie drzewa mają już swoich ochroniarzy, o czym najlepiej świadczy wiekowa topola za oknem mego mieszkania. Doszczętnie spróchniała i skrócona o głowę, wciąż wypuszcza zielone gałązki z głębokich bruzd jej stuletniej kory, bo nadzorcy ekologiczni naszej gminy zabronili jej ścięcia. Krótki spacer po Wzgórzu Pierwiosnków (Primrose Hill), gdzie Druidzi zwykle zbierają się z okazji jesiennej równonocy, pozwoli mi uzbierać parę garści kwiatów lipowych, bo wiem gdzie ich szukać. Ich zapach jest niemal odurzający, a smak naparu z tych prastarych surowców zielarskich znam dobrze od szczenięcych lat, bo gdy tylko przeziębiłem się lub miałem chrypkę, kaszel albo gorączkę, musiałem pić tę lipowy nektar kilka razy dziennie. Miód lipowy jest dziś trudno znaleźć w Anglii, bo lipy powinny rosnąć gromadnie w zasięgu pasieki, a miejskie parki i ulice nie sprzyjają ani pszczołom ani pszczelarzom. Na półkach supermarketów miód skrystalizowany to zwykle galimatias wielokwiatowy, bez określonego smaku. Najbardziej powinno nas niepokoić masowe znikanie pszczół, o którym coraz częściej słyszy się od pszczelarzy. Często cytowane proroctwo Alberta Einsteina o wymieraniu pszczół na ziemi to lipa, wymyślona przez francuskich bartników, ale może w tym być wiele prawdy: „gdy pszczoły znikną z powierzchni ziemi, to ludzkość nie przetrwa dłużej niż cztery lata; bez pszczół nie ma zapylania; bez zapylania, nie ma żywności: bez pożywienia nie ma ludzi.” Wymieranie powodują głównie owadobójcze trucizny, sygnały telefonów komórkowych i genetyczne manipulacje roślin.

Słowa zabłąkane
Moje polowanie na słowa w gąszczach i chaszczach internetowych często przynosi mi cenne łupy. Niektóre wprawiają mnie w nieme zdumienie, jak np polsko-amerykańska firma Christ s.z.o.o,Wieliczka, która jest producentem „komunikantów i dewocjonalni”, co przekłada się na „pieczywo liturgiczne, wino mszalne, hostie, opłatki i kadzidło”. Firma otrzymała prywatne błogosławieństwo od bł.Jana Pawła II i produkcja jest nadzorowana przez kapelana. O ile pamiętam, Chrystus tylko raz wpadł w gniew, gdy złapał bicz i wypędził handlarzy ze świątyni. Ciekawe, jakby dziś Chrystus zareagował, gdyby odwiedził  wystawę SACROEXPO w targach Kielce i zobaczył menu na Ostatnią Wieczerzę prezentowaną przez Jego własną firmę. Pani prezes tej świątobliwej firmy zdradziła wścibskim reporterom, jakie mszalne wina są popularne wśród wielebnej rzeszy wędrujących po wystawie proboszczów i hierarchów. Bożo-le (Beaujolais)? Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 13 lipca 2012 ©Stefan Grass

18.Rzep w Nieporadni Językowej

24 września 2011

Trzeba z żywymi naprzód iść
Po życie sięgać nowe…
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.
A.Asnyk: Daremne żale

Chętnie cisnę pod kopyta galopujących rumaków postępu, mój więdnący laurowy wieniec, bo brak zmian to martwota.. Jedna zmiana, która zaszła w życiu mojego pokolenia to pojęcie czasu, a wraz z nim sposób w jaki odbieramy informacje różnego rodzaju przez radio, TV internet i sms’y. Jest teraz coś, co nazywa się „prawdziwy czas” (real time), w którym liczymy wszystko w nano-sekundach, rzucamy słowa w krzemową elektro-otchłań w dźwięko-kąskach (sound-bites) i obsesyjnie klikamy na guziczki pilota , aby zmienić obraz na TV lub monitorze co kilka minut. Dziś doszedłem do wniosku, że Gęsie Pióro też powinno pofrunąć z wichrem zmian i przedstawić się w formie pierzastych migawek, skaczących z tematu na temat, w pokornym  pokłonie przed panującą dziś modą na klikanie i deskoślizgawkę po spienionych falach internetu.

Mobbing Psiego Ogona
Czepianie się jest jedną z licznych form zatruwania życia innym istotom. Robią to rośliny, ptaki, zwierzęta i ludzie. Bluszcz czepia się byle czego w pościgu za światłem; pasożyty nękają swe ofiary w poszukiwaniu pożywienia; ptaki dziobią się wzajemnie, a zwierzęta gryzą, aby ustalić hierarchię dyktatury w grupie. Ludzie też dogryzają swym bliźnim i dręczą ich, kierowani wrodzoną zlośliwością, nudą, frustracją, antypatią i tuzinem innych motywów, które gnieżdżą się w pogmatwanych splotach człowieczej osobowości. Określenie „mobbing”- popularne w Ameryce – i „bullying”- objaw wielu szkół angielskich –  weszło także w słowniki wielu europejskich języków, włącznie z polskim. Dla łopianów, ostów i kilku innych roślin mobbing  jest  koniecznością  życiową. Gwiazdą roślinnego czepiania się jest niewątpliwie rzep, który lubi psie ogony. Tę nazwę nosi koszyczek kwiatów łopianu który przyczepia się do sierści zwierząt, ubrania ludzkiego i każdej chropawej, uchwytnej powierzchni. Dzięki tej zdolności podróżowania, łopian rośnie na stepach azjatyckich jak i na pampasach Argentyny. Machający ogonem pies był od dawna idealnym pojazdem dla przedsiębiorczych łopianów.  W roku 1948 rzep zapoczątkował nową karierę dla siebie i dla Jerzego de Mestrala, alpinisty szwajcarskiego. Podczas wycieczki w górach, de Mestral próbował  pozbyć się licznych rzepów lgnących kurczowo do jego spodni i swetra, jak i do ogona towarzyszącego mu psa. Oglądając pózniej  te przyczepliwe kulki pod miskroskopem, de Mestral odkrył tajemnicę rzepa: miniaturowe haczyki na końcu każdego kolca. Bystry alpinista wpadł na pomysł zużytkowania tej genialnej zasady do produkowania tanich zatrzasków błyskawicznych, które właśnie nazywają się po polsku „rzep”, a po angielsku velcro (z francuskiego veloure croche) – nazwa opatentowana wprawdzie przez  firme Velcro USA, ale używana powszechnie na tego typu czepliwego zapięcia.

Wpadki Językowe
W mojej nieporadni językowej wyławiam od czasu do czasu , dla zabawy, błędy różnego rodzaju , o które nie jest trudno w gęstwinie reguł, mających  znaczenie głównie dla pedantycznych polonistów. Dla zjadaczy przaśnej polszczyzny na codzień, nie ma wielkiego znaczenie, gdy napiszą błędnie „oddawna i nie dawno”. W mowie potocznej wymawiamy „w” jak „f” (fszystko), a mózg może pojawić się jako „musk” i wtedy jest angielskim piżmem.  Przejęzyczamy się często, palce nam się mogą omsknąć i popełniamy literówki, błędy ortograficzne i gramatyczne, które są czasem kluczem do podświadomych głębin piszących, ale najczęściej tylko kwestią nieuwagi.  Cytować moich źródeł nie będę, ale z góry dziękuję moim nieświadomym współpracownikom. Na początek dwie literówki o filozoficznie intrygującej głębi: „nie potrafię współżuć z mężczyznami, którzy nie dzielą moich gustów„. Mężczyzni nie mają zielonego pojęcia o tej kobiecej potrzebie wspólnego żucia i tu jest źródło wielu męsko-żeńskich problemów. Druga literówka po prostu zdradziła stan nerwowy młodej kandydatki na małżeńskie współżucie: ” gdzie mogę znaleźć informacje o kursach przedłożeńskich ?”  Ciekawe kto jest wykładowcą na takich kursach? Drżę na samą myśl. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim piątek, 23 września 2011©
 

11. Przesadzajmy Bez Ogródek

5 sierpnia 2011

Nie zżyje z ludźmi, kto się chce o wszystkim badać,
Kto skrzętny, i językiem nie umie ten władać.
A język najszkodliwsza sztuka u człowieka.
S. Szymonowicz: Sielanka trzecia

 Drżałem jak osika targana porywistym wiatrem w obawie, że czujni redaktorzy Dziennika poprawią ten tytuł na „Przesadzajmy Bez do Ogródka”. Jako gorliwy ogrodnik doniczkowy jestem często zmuszony do przesadzania moich delikatnych begonii, ale to nie znaczy że wpadam w przesadę, która jest rzekomo jedną z charakterystycznych cech polszczyzny. Boy Żeleński, świetny przedwojenny tłumacz, fraszkopis i żongler słowami, napisał kiedyś felieton o „Dewaluacji i Waloryzacji Języka”, w którym dał kilka przykładów przesady w polszczyźnie („sto razy ci mówiłem, szaleję za szarlotką, ręce sobie po łokcie urobiłem” itp). Wyjaśnił jednak, że „język wciąż dąży do tego aby uzdrawiać swoje finanse, wciąż przetapia swoją monetę, stempluje ją na nowo i daje jej nowy kurs. Jeśli nigdy może nie rozstaje się z przesadą, to zmienia wciąż  formy tej przesady, jej emocjonalny ton. Od  czasu do czasu odbywa się  „wielkie pranie” języka: powrót do prostoty.” Nie wiem jak dziś jest w Polsce z tym powrotem do prostoty, ale dostrzegam obecność prostactwa w mowie i piśmie, które panoszy się wśród Polaków jak nigdy przedtem. Ktoś pewnie odpowie, że to nic nowego, bo tak było zawsze i tutaj mamy dwa słowa z pola przesadzeń , które  przylatują na usta jak natrętne muchy. Jak każdy wie, nikt nie potrafi dać sobie z nimi rady – i znowu dwie natrętne przesady. Każdy to wszyscy prócz nas, a nikt to tylko my. Zabawnie nadużywanym w polszczyźnie jest także przysłówek „dosłownie”. Tutaj jeden ze znanych piłkarzy zwierza się gazecie jak czuł się po chybieniu karnego strzału do bramki przeciwników: „Kopnąłem beznadziejnie i chybiłem, a potem dosłownie zapadłem się pod ziemię ze wstydu.” Na szczęście, musiał być szybko wykopany spod ziemi przez swych kolegów, skoro mógł rozmawiać z reporterem, który nie spytał go, niestety, czy był także skopany przez drużynę za nieudane kopnięcie. Wstyd nie jest jedynym powodem zapadania się pod ziemię. Na licznych stronach webowych rzecznik policji wyjaśnia, że po napadzie na bank, bandyci zapadli się pod ziemię i dlatego ich do tej pory nie znaleziono. Jak pisała kiedyś Maria Konopnicka: „… a ja przecież wam powiadam, krasnoludki są na świecie”; krasnale to właśnie ci ludzie, którzy zapadli się pod ziemię. Emocjonalny ton zależy oczywiście od sytuacji, która przywołuje do głowy przesadną frazeologię. Wyobraźmy sobie, że w dzień ślubu, pan młody zapada się nagle pod ziemię ze strachu, niedoszła oblubienica tonie w potoku łez, jej ojca krew zalewa, a matka krzyczy, że ten tchórz ich wszystkich dosłownie zapędzi do grobu. W takich okolicznościach język staje się bezpiecznikiem, który obniża wzburzone uczucia i ładuje stres w przesadne porównania, metafory i frazy. Może dlatego mówimy, że ktoś wpada w przesadę, która też może mieć różne stopnie nasilenia od lekkiej do grubej. Poeta przesadza, bo jak pisał Leśmian: „to niepoprawny Istnieniowiec! Poeta!. znawca mgły i wina”, a jego utwory, bez przejaskrawień i uniesień, byłyby niestrawne jak placek z zakalcem. Jednym z wielu gatunków przesadnego języka są nieudolne próby krasomówstwa, którymi chce się popisać ambitny polityk, czy to w sejmie czy na ekranie tv w rozmowie z Moniką Olejnik . „Nie będziemy całować ręki, która wymierzyła nam takie kopnięcie, bo jesteśmy pewni, że pod obuchem faktów ta pięta Achillesa pęknie jak bańka mydlana.” W okresie PRLu zaistniała fantastyczna frazeologia ludowa, jak w tym znanym przykładzie z ust pewnego sekretarza partii: „piję za zdrowie handlu, przemysłu i rolnictwa, trzech dobroczynnych wymion, które dźwigają pochodnie demokratycznego pokoju”. Przesada to bez, który kwitnie i pachnie upojnie w naszych językowych ogródkach . Niektórych oburza, innych odurza. Przesadzajmy, byle śmiało. Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim piątek, 5 sierpnia2011©

Postaw Jajko Na Sztorc, Pal Skarpetki

20 marca 2011

Jajko jest najbardziej dosłowny i oczywiste wszystkich symboli płodności. Starożytne jajeczne zwyczaje nie przetrwać jedynie w formie toczenia jaj i pisanka polowań, ale także w uroczej przekonanie przesądny, najczęściej przypisywane chińskim, że możesz stać surowe jaja sztorcem w pierwszy dzień wiosny. Widocznie ten wynika z przekonania, że ​​ze względu na pozycję Słońca w równej odległości pomiędzy biegunami Ziemi w czasie równonocy, specjalne siły grawitacyjne zastosowania.

W Annapolis w stanie Maryland w Stanach Zjednoczonych, pracowników stoczni, a właściciele łodzi z okazji równonocy wiosennej festiwal Palenia Skarpetki . Tradycyjnie społeczności łodzi nosi skarpetki tylko w okresie zimowym, te są spalane w podejściu cieplejsza pogoda, która przynosi więcej klientów i prace na tym obszarze. Oficjalnie nikt już nie nosi skarpetki do następnej równonocy. 

Jednym z efektów równonocny okresów tymczasowego zakłócenia satelitów komunikacyjnych. Dla wszystkich satelitach geostacjonarnych, jest kilka dni po równonocy, gdy słońce zachodzi bezpośrednio za satelitą w stosunku do Ziemi (tj. w szerokości wiązki anteny groundstation) na krótki okres czasu każdego dnia. Ogromna siła Słońca i szerokie spektrum promieniowania przeciążenie stacji Ziemi obwodów odbioru z hałasem i, w zależności od rozmiaru anteny i innych czynników, czasowo przerwać lub degradacji układu. Czas trwania tych efektów jest różny, ale może się wahać od kilku minut do godziny.

Sobotni Obrzęk Kuli Super-Księżyca

18 marca 2011

W sobotę, 19 marca o godz. 18.09 ten super-Księżyc w pełni będzie w znaku Panny. W niedzielę wieczorem jest zrównanie dnia z  nocą i narodziny Wiosny. Nadzieja uśmiecha się do nas promieniście.  Jasno wszędzie, cicho wszędzie, co to będzie…co to będzie..
W dniu 19 marca, dlaczego nie pozwolić „iluzję księżyca ” w pełni, że jest bardzo duża? Obrzęk kula podnosi się na wschodzie i na zachodzie słońca może wydawać się więc w pobliżu, można prawie wyciągnąć rękę i dotknąć.”
Ja nie dotknę bom jest zabobonny, jako żem urodzony był w znaku Panny i gdy ona jest księżycowo super-obrzękła, czyli może w dziewiątym miesiącu i przy nadziei, to ja nie wiem czy się bać czy nie.
Wydarzenie to oznacza, że ​​jest pełnia księżyca w tym samym momencie jego orbicie zbliża się najbliżej Ziemi. Spowoduje to, według plotek, w „super jasny ” pełni księżyca na przesilenia. „Jeśli pogoda jest jasne i nie ma pokrywy śnieżnej, gdzie mieszkasz, uważa się, że nawet reflektory samochodu będzie zbędne,” twierdzi internetowy emejl .Nie zakładałbym się o to, odpowiada Niebo i Teleskop magazyn. E-mail zawiera ziarno prawdy, ale niektóre jego dzikie wypowiedzi mają astronomów chichocząc. Według magazynu „W tym miesiącu pełni księżyca nie będzie wyglądać znacznie jaśniejsze niż normalnie Większość ludzi nie zauważy coś, mimo emailowy łańcuszek, który sugeruje zobaczymy coś niesamowitego.”.Jazda bez świateł nie jest zalecane.Wydaje się, że plotka wynikły z krótkim artykułem w tym roku Almanach Starego Rolnika, zbyt złowieszcze zanim jeszcze została ona przyprawione do spożycia przez Internet. To może być naprawdę „raz w życiu wydarzenie astronomiczne”(jak mówi e-mail), ale nie spodziewaj się więcej niż zwykle przerażone tym, co widać na nocnym niebie.
Naukowcy mają mnie chichocząco. Z lekceważącą ironią wmawiają nam, że przecież nic nie zdarzyło się 18 lat temu gdy też super-księżyc świecił na niebie. Ale jutrzejsza pełnia pojawia się zaledwie w tydzień po katakliźmie japońskim, wściekłym mordowaniu ludzi przez niepoczytalnego kacyka Libii, po odnalezieniu Atlantydy, którą unicestwiło gigantyczne tsunami i na dzień przed zrównaniem dnia z nocą. Niezła zapowiedź. Może nic się nie stanie w sobotę, co nie znaczy że ta pełnia nie będzie inauguracją dalszych zmian w życiu Ziemi.

Śnieżyca i Mróz w Ruinach Sengai

18 marca 2011

Spustoszone przez tsunami wybrzeże Japonii nawiedził poza-sezonowo późny śnieg, pogłębiając niedolę i niedostatek dla 550.000 osób bezdomnych rozbitków i miliony, którzy żyją bez wystarczających dostaw i usług..Wczoraj kolejki poza centrum supermarket Sendai rozciągnięte na 700 metrów, trzy ludzi głęboko, na mrozie i śniegu, czekając na otwarcie drzwi do sklepu.Żołnierze, nauczycieli i innych pracowników opieki prowizorycznych opiekujesz się więcej niż pół miliona bezdomnych w koszarach, szkołach i innych miejscach publicznych. Zazwyczaj mieszkańcy otrzymują ciepły posiłek wieczorem małe, ale nic na obiad lub śniadanie poza tym, co odzyskane z domu.Nie ma prysznica, nie słodkiej wody bieżącej nie ma toalety, a wielu mężczyzn pozostaje w garnitury i krawaty nosili do pracy w piątek.
Wydaje mi się, że cały świat i my wszyscy jesteśmy ofiarami tego gniewnego wybuchu Ziemi i morza. Ty i ja jesteżmy ziemią, jesteśmy wodą. Fale tego kataklizmu wniknęły w nas wszystkich, powodując indywidualne wstrząsy w naszej ziemno-wodnej naturze. Wiem, że od zeszłego piątku jestem „inny”, ale nie potrafię jeszcze ogarnąć umysłem tych zmian które wciąż we mnie przestawiają moje „płytki tektoniczne”. Tsunami na małą skalę też może objawić się na wiele sposobów. Wszystko zależy od naszej indywidualnej struktury. Wiem jednak, że w jakimś symbolicznym znaczeniu jestem płn-wsch wybrzeżem Japonii, jego miasteczkiem, które ocalało ale jest już inne. Photo: Sydney Morning Herald

98. Pełnia Byka w Siódmym Kącie

22 października 2010

Jutro księżyc w pełni wślizgnie się przez mój descendant (9 Byk) do tego tajemniczego kąta, którym jest siódmy dom horoskopu. Nie wiem czy przejdzie bez echa czy też da o sobie znać w jakiś sposób. Moja obecna sytuacja jest trudna, ale intryguje wieloma skojarzeniami. Co ma być, to będzie. Do jutra jest  wciąż sporo czasu.

Siódmy jest kąt domu, więc jest to szczególnie ważne oglądania ważnych tranzytów. Coś się stanie, jeśli chodzi o problemy z relacjami, lub do swojego partnera. Jeśli jedna, może pojawić się razem z kimś, jeśli popełnione w związku małżeńskim lub może oddzielnie.
Możesz zacząć zobaczyć terapeuta lub mają do czynienia z prawnikiem. Jeśli jest to twój partner, może on dostać podwyżkę (Jowisz czy Wenus), miał wypadek (Mars lub Pluto), wziąć na duże obowiązki, albo stać się ciężar odpowiedzialności Ciebie (Saturn), mają nagłe zmiany w osobowości lub zawodowej (Uran), itp.Ascendentem maski prezentujemy na świat, jest nasza osobowość. Bardziej niepewne czujemy się z naszą tożsamość, tym bardziej kładą nacisk na maskę, a tym bardziej przyciągają zwykle relacje z ludźmi, którzy wydają się być naszym siódmym rodzaju domu.

94. Biegnąc Boso z Nieznanem

23 września 2010

„W tym czasie jesiennej pełni księżyca, księżyc żniwa, księżyc równowagi, księżyc zmian, myślę nie tylko o wszystkich żniwach, wielkich i małych, ale poświęcenie dla siewu i ścinania, śluby wykonane i łamane, ale przechowywane we wszystkie części naszego życia, które doprowadziły nas do tego punktu w przestrzeni i czasie … Myślę, o strachu, o radość, odwagę, i smutek. Myślę o śmiechu jak bulgocze z Twoich ust, a łzy sprężystych do oczu. Myślę, na rakiety do spania w ich konkretnych dziurach, o dojrzałe jabłka wiszące na gałęzi. Myślę, o  wszystkie te i wiele innych. Wczoraj,dla regeneracji części moich przodków uczyć się biegać boso po trawie…” (Angielski blog: Poznaj siebie: Zamyślony na Ducha, ciało, umysł)

88. Demencja i Mroczny Czas Opiekuna

2 września 2010

Reportaż w dzisiejszym BBC, którypojawił się jak  jakiś dziwny zbieg okolikczności. Są podobieństwa i różnice. Jak zwykle. Był taki czas, że ja też zastanawiałem się czy nie wysłać K do Domu Opieki. Cieszę się teraz, że nie wybrałem tej opcji, bo ostatnie 17 lat było dla mnie wspaniałą lekcją uczenia się anielskiej cierpliwości i takich tam  różnych odkryć o sobie samym. Nie ma tego złego… Dobranoc.
„W dniu pogrzebu swojej żony, Bruce Bovill oddał hołd dla kobiety, którą stracił przez wiele lat do demencji. Jan Bovill zmarła w domu opieki w Hampshire 11 dni temu, w wieku 69 lat. Ona rozwinęła się demencji w średnim wieku – jej mężem pierwszy zauważył możliwe objawy 25 lat temu. Bruce, 63, współpracował z Towarzystwa Alzheimera aby naświetlił na wyzwania bycia opiekunem. Jan nie była demencję do 1998 roku. W tym momencie  Bruce zwrócił się do lekarza by jej nie powiedzieć Wyjaśnił: „Była na to zbyt daleko, w celu zdiagnozowania jej pomóc, a ja czułem, że nie może poradzić sobie dobrze. „To był bardzo mroczny czas. Jan  miała istotne napady wymyślania. Atakują osoby im najbliższe.”Ona nie wie, że zawsze starałem moje najlepsze, co było trudne.”Ludzie z otępieniem są tak zajęte walką , że nie ma miejsca na subtelności radzenia sobie  nawet z ich bliskich. To jest taką wielką walkę.” W 2001 r., Bruce miał coraz większe trudy sobie z opieką nad żoną i  w styczniu przeniósł ją do domu opieki Homefield House w Hampshire.
Bruce powiedział: „NHS dostaje dużo kija, tak samo jak domy opieki. Byliśmy tak bardzo szczęśliwy, aby Jan w domu taki dobry, a także do jej opieki finansowane przez NHS.””Jestem dozgonnie wdzięczny za to, bo zostawił mnie w stanie być moją najsilniejszą dla Jana i dać z siebie najlepsze dla niej.”