Posts Tagged ‘tabaka’

73. Na bakier z tabakierką i gwara Wiecha

19 października 2012

„Ty, co myśli strudzone orzeźwiasz z uśpienia,
Ty, co odpędzasz nudy i zmniejszasz katary,
Rozkoszo wielkich nosów, osłodo zmartwienia,
Tabako!darze nieios, przyjm moje ofiary”
Hipolit Błotnicki(1792-1886)
Czasem trudno mi uwierzyć, że ja, człowiek XX wieku, zażywałem od czasu do czasu tabakę w moich młodych latach. Tabaka była nałogiem XVIII stulecia, używana nagminnie przez arystokrację zachodnich krajów Europy. W Rosji car Michał I był zajadłym wrogiem tabaki i obywatel złapany na kichaniu, spowodowanym tym diabelskim proszkiem, był najpierw tłuczony kijami, przy drugiej wpadce – obcinano mu nos, po trzeciej egzekucja. Papież Urban VIII dosszedł do wniosku, że kichanie miało coś wspólnego dźwiękowo z orgazmem seksualnym  i zalecił, aby kichaczy ekskomunikowano. Wydaje mi się, że zażywanie tabaki  miało renesans w czasie wojny, bo kręcenie tytoniu w bibułce albo skrawku gazety wymagało pewnej palcowej zręczności. Niezręczny skręt był niemożliwy do palenia. Starszy pan, który zapoznał mnie z tym nałogiem kichania, pokazał mi także moją anatomiczną tabakierkę czyli tzw dołek promienisty, trójkątne wgłębienie na przedłużeniu ścięgien i kosteczek kciuka. Aby go zobaczyć, trzeba wyprostować kciuk i odsunąć go jak najdalej od reszty palców W ten dołek wsypywało się szczyptę tabaki i niuchało, a po chwili eksplodowało potężne kichnięcie, czasem nawet dwa lub trzy. Na przekór fantazjom Watykanu, kichanie nie powiodło mnie na wyżyny erotycznych uniesień. Po jakimś czasie dałem za wygraną, ale odkryłem nieznaną mi przedtem rolę mojej naręcznej tabakierki. Dziś tabaka jest znowu popularna wśród  niuchaczy zwanych tabacznikami, którzy nawet mają swoje festiwale i mistrzostwa „tabaczenia” w rejonach nadbałtyckich.  Chorwaci nazywają tabakę „burmut”, słowo  tureckiego pochodzenia ( „burun-nos” i „otu-trawa”) czyli trawa dla nosa. Angielski „snuff” to nie tylko tabaka i spalony koniec knota, ale także czasownik „niuchać tabakę, gasić świecę. umierać (snuff it) i zabijać.”

* * *

Dawno temu mówiono „włóż czapkę na bakier, ot tak, z kozacka,” czyli na ukos, przechyloną do prawego ucha. Taka była moda przedwojenna, a dziś też noszę mój tyrolski kapelusz i zimową czapkę futrzaną  po zawadiacku, na bakier. Skąd się wzięło to dziwne słowo w polszczyźnie? Jego korzenie tkwią w niemieckiej komendzie żeglarskiej „backbort kehren – , obracać ku lewej burcie”, co rosyjscy flisacy usłyszeli jako ” na biekreń”, a nasi oryle/flisacy przerobili na „ru bakier”. Innym, prawdopodobnym źródłem mogło być francuskie „a bas coeur – w stronę serca, czyli w lewo”, chociaż trudno mi sobie wyobrazić spotkania francuskich tratw z polskimi.  Gdy te flisackie komendy przeniknęły do codziennej mowy, bycie na bakier zaczęło nabierać negatywnych znaczeń. „Nic mi się nie udawało, wszystko poszło na bakier.”  Zdarza się także, że sąsiedzi są na bakier ze sobą czyli żyją w niezgodzie albo krzywią się przy spotkaniu, co można wyrazić tym wymownym grymasem, polegającym na skrzywieniu dolnej wargi w lewy kącik. Przeglądając strony webowe, byłem zaskoczony powrotem tej frazy w licznych artykułach, książkach i wywiadach. Okazuje się, że młode pokolenie potrafi być na bakier z miłością, prawem, konwenansami, jedzeniem, a także- najczęściej – z poprawną ortografią.

* * *

Kto dziś pamięta Stefana-felietonistę, którego Tuwim nazwał „Homerem warszawskiej ulicy i warszawskiego języka”? Stefan Wiechecki (1896-1979) pisał pod pseud.”Wiech”, wspaniale uwieczniając zaginioną i zapomnianą dziś gwarę Śródmieścia, a po wojnie Targówka i   Szmulowizny. Jego przedwojenne felietony o gawędziarskim panu Piecyku i Walerym Wątróbce były moją ulubioną lekturą .W PRLu  jego twórczość była uważana za poniżanie ludowej polszczyzny i jego cenzurowane książki byly niedostępne w bibliotekach. Niektórzy krytycy i poloniści też potępiali jego gwarowe pogwarki, ale publiczność uwielbiuała historyjki o perypetiach pana Wątróbki. Na zakąskę kilka przykładów gwary Warszawy z dawnych lat: łachmyta- obdartus, byle kto; smykałka i dryg – talent do czegoś; grząś  wieśniak; barłożyć – gadać bez sensu; cykoria – lęk, strach; sztorcować . wymyślać komuś; chojrak- odważny, zabijaka; biber – brodacz; kimono- zasnąć; kojfnąć-umrzeć; Zabawną historię Polski w wersji pana Piecyka „Helena w stroju niedbałem” można znaleźć na webie. http://skorpionik.ovh.org/wiech/Helena_w_stroju/wiech.htm Felieton opublikowany w londyńskim Dzienniku Polskim,piątek 19 października 2012 ©Stefan Grass